25.8 C
Kłodzko
sobota, 1 sierpnia 2020
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Każde miasteczko ma swoje Zacisze

To będzie opowieść o tym, czego już nie ma, zniknęło na naszych oczach i jak mawiają Bracia Czesi „to se ne wrati”. Każde miasteczko ma swoje Zacisze – wstydliwie rozkładając ręce elegancka starsza pani tłumaczyła mizerię knajpy, pod którą stałam i bezskutecznie usiłowałam coś zjeść.

A stałam pod knajpą Zacisze przy ulicy Rycerskiej w Bystrzycy Kłodzkiej, kiedy to końcem lat siedemdziesiątych tamtego stulecia przyjechałam pociągiem do przeraźliwie smutnego, szaro-burego w marcowym brudnym śniegu, miasteczka. Byłam niewyspana, zmarznięta i głodna a Zacisze było najbliżej dworca. Dawali tam piwo z kufla, lufkę i śledzia na zagrychę. „Śniadanie? No, chyba że chmielowe” – uśmiechnęła się bufetowa. Wiele lat później wynajęłam ten lokal i z wielkim wysiłkiem starałam się nadać mu oblicze przyjazne ludziom. Teraz nie ma już śladu po dawnym Zaciszu, choć to nie ja zburzyłam jego ściany, niechcący przyczyniłam się do zniknięcia z mapy miasta miejsca, o którym krążą do dziś legendy.

Od czasów upadku Zacisza w lokalu była harcówka, bar z wyszynkiem i zapiekankami oraz kafejka internetowa a nawet kilka lat świecił pustkami. Z Zacisza powoli zniknął piec kaflowy, stare ubikacje, gdzie sikało się do dziury w podłodze, wejście do piwnic, którym opuszczało się beczki z piwem. Ktoś położył kafelki i tynk tzw. „baranek” pomalował na wściekły fiolet i zieleń. Pozostały strome schodki, z których z łatwością spadali tęgo wypici i niepożądani goście.

O Zaciszu można by długo – dobrze, choć pewnie częściej źle – opowiadać, powtarzać historyjki, często ubarwione, zmyślone w części, a może w całości… Jednak opowiem nie o Zaciszu, a o Hostincu u Pepy. Zaprzyjaźniona z cudownymi, pełnymi łagodnej melancholii i specyficznej pogody ducha Braćmi Czechami, często wyjeżdżałam do przygranicznych miasteczek i wsi. Chodziliśmy razem na piwo, gadaliśmy do rana przy gulaszu i śliwowicy na chatach (to ich wiejskie domy, najczęściej odziedziczane po rodzicach). Często bywałam w Jamnem, u Honzy. Jechaliśmy tam z przyjaciółmi, spaliśmy w malutkim domku, w głębokich, drewnianych łóżkach z siennikami z owsianej słomy po śp. babci Honzy, gospodyni Masaryka. Na ścianach wisiały stare fotografie, obrazki z ryczącym jeleniem na rykowisku, a łóżka pokryte były koronkowymi narzutami. Rano trzeba było umyć się w lodowatej wodzie ze strumienia płynącego tuż pod ścianą chaty. Woda leciała z przemyślnie założonej rury z kranikiem zanurzonej w strumieniu i spływała po wyszlifowanych kamieniach, tworząc fantazyjne nacieki lodowe. Po takiej toalecie porannej każdy był wybudzony aż do przesady. Nawet po obficie zakrapianym wieczorze u Pepy.

Do knajpy u Pepy chodziło się wieczorową porą, potykając się przy wejściu o stare kamienne schody, kiepsko oświetlone żółtą żarówką bez klosza. Schody te wydeptane były nogami gości, śliskie, wyokrąglone pośrodku, wytarte jak zużyta kosa. Knajpa, o obowiązkowej nazwie Hostinec, zajmowała parter rozległego domu wiejskiego, otoczonego wysokim murem zamykającym jedną klamrą budynki gospodarcze i podwórko. Wchodziło się do bramy na głębokim wdechu, by nie czuć było uryny z sikalni dla gości. Potrzebujący ulgi dla pęcherza opierali się na niskim murku, oddzielającym korytarz od płytkiej kamiennej rynny, do której sikali. Po jednej, wyżej uniesionej stronie sikalni, był kran z ciurkającą wodą, która spłukiwała nieczystości do dziury w podłodze. Zza ciężkich, drewnianych drzwi dochodził knajpiany gwar.

Gospoda była wypełniona po brzegi. Dym papierosów przesłaniał sufit. Za wysokim, ciemnym barem drobny, ruchliwy staruszek w bordowym, ręcznie udzierganym sweterku zgrabnie nalewał piwo do kilku naraz, trzymanych jedną dłonią kufli. Skrzypiące drzwi wejściowe zwróciły uwagę bywalców: widząc obcych, zamilkli. Patrzyli na nas z ukosa i dopiero wprowadzający nas Honza witając się jowialnie, klepiąc po plecach, przedstawiając nas, ożywił gwar. Pod oknami stały długie, drewniane stoły z ławami. Pośrodku salki na rozpalonej do czerwoności kozie bulgotał i stukał metalową pokrywką czajnik z wrzącą wodą. Obok kilka stolików z krzesłami.

Zasiedliśmy przy jednym z nich. Pepa wylewnie uściskał nas, witając jak starych znajomych. Mężczyźni dostali duże kufle z piwem, ja – kobieta – smukłą szklaneczkę i kawę w szklance na nóżce, zalaną wrzątkiem z podzwaniającego pokrywką czajnika. Na barze stał duży słój z utopieńcami marynowanymi w cebuli i occie. Pepa podciągał obszarpany rękaw sweterka i zanurzał rękę w słoju wyszukując utopieńca dobrze umarynowanego. Kładł tłustą, bladoróżową kiełbaskę na talerzu, z rozmachem wycierał dłoń o nogawkę spodni. W kącie salki, przy końcu długiego stołu, drzemał w cieple Wieczny Kolejowy Wędrowiec. Człowiek znikąd, jeżdżący pociągami Česke Drahy. Może jakiś emerytowany kolejarz? Gnany nieprzemożną potrzeb ą wędrówki wsiadał do pociągów, by wysiąść z nich na ulubionych stacyjkach, gdzie w wiejskich knajpach stawiano mu piwo i podawano miskę z gulaszem lub zimnego utopieńca z cebulą.

Niezmordowany Pepa lał piwo, płukał kufle w mętnej wodzie, ścierał bar burą ścierką, uwijał się nadzwyczaj sprawnie mimo swojego wieku osiemdziesięciu, a może i więcej lat. W wolnej chwili brał akordeon i fałszując grał „ludowki”, a na naszą cześć zaintonował „Szła dzieweczka do laseczka”. O dziwo, wielu podpitych Czechów zaśpiewało po polsku, przekazując nam pojednawcze gesty. Po paru piwach i my śpiewaliśmy po czesku, mimo że nie znaliśmy ni słów piosenek, ni języka czeskiego.

Na kilka trudnych lat choroba zagoniła mnie do łóżka. Wyprawy do Czeskich Braci ograniczały się do wizyt w przygranicznych sklepikach. W ostatnie lato przejeżdżając obok Jamnego skręciłam do wsi, zatrzymałam się pod knajpą Pepy. Ładnie odremontowany domek, plastikowe okna, plastikowe stoliki. Pepa już Świętej Pamięci, pewnie zza grobu cierpi z powodu tego plastiku. Mam nadzieję, że wciąż nosi swój bordowy, zapinany na guziki, z postrzępionymi rękawami sweterek. Może dobry Pan Bóg dał mu bar z wysokim kontuarem, wielkim słoikiem tłustych utopieńców z cebulką, by poił i karmił wiecznych wędrowców.

Henryka Szczepanowska

Artykuł pochodzi z VI Almanachu Ziemi Kłodzkiej, wyd. Oficyna Wydawnicza Brama, Kłodzko 2011, s. 51-53

[fot. Almanach, Dawne Kłodzko]

WAŻNE TEMATY

Powiat chce stworzyć nowoczesne przedsiębiorstwo komunikacji autobusowej. Starosta kłodzki publikuje informację

W czwartek, 30 lipca br. starosta kłodzki, Maciej Awiżeń opublikował informację na temat sytuacji powiatowego przewoźnika, PKS w Kłodzku S.A. oraz dalszych...

Posłanka z partii Zielonych chce wstrzymania budowy wieży widokowej na Śnieżniku

Małgorzata Tracz, posłanka z partii Zielonych, podjęła interwencję poselską w sprawie wstrzymania planowanej budowy wieży widokowej na Śnieżniku, którą chce postawić...

W sierpniu kolejna edycja Biegu na Wielką Sowę. Zapisy już trwają

9 sierpnia br. już po raz jedenasty zarówno najlepsi zawodnicy z Polski i z zagranicy, jak i początkujący biegacze rozpoczną biegową wspinaczkę na...

Droga ekspresowa S8: GDDKiA publikuje rekomendowany przebieg

30 lipca br. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, na oficjalnej stronie dedykowanej przebudowie DK-8 (www.dk8.pl) opublikowała rekomendowany w ramach posiedzenia...

Wędrował po Nowej Rudzie z koszykiem kradzionych produktów. Zatrzymała go policja

Jak informuje nadkomisarz Krzysztof Bal z KPP w Kłodzku, w poniedziałek, 27 lipca br., noworudzcy policjanci zatrzymali na ul. Teatralnej w...

W kłodzkim rynku manifestowali w obronie kobiet i ofiar przemocy domowej

30 lipca br. o godzinie 18:00 na kłodzkim rynku miała miejsce manifestacja, zorganizowana przez kłodzką grupę Ogólnopolskiego Strajku Kobiet w celu...

Sytuacja epidemiologiczna w powiecie kłodzkim. Sobota, 1 sierpnia

Sobota, 1 sierpnia 2020 r. w powiecie kłodzkim: potwierdzonych przypadków zarażenia koronawiusem SARS-CoV-2: 341 (zmiana: +3: Kudowa-Zdrój , Gmina...

Kto ma posprzątać koryto Nysy Kłodzkiej? Otrzymaliśmy odpowiedź z Wód Polskich

Kilka dni temu pisaliśmy o nieuprzątniętych w korycie Nysy Kłodzkiej śmieciach pozostawione pozostawiły wody wezbraniowe, które dwukrotnie przeszły przez Kłodzko w czerwcu...

W sobotę w miejscowościach powiatu kłodzkiego zawyją syreny alarmowe

W sobotę, 1 sierpnia br., o godz. 17.00 w wielu miejscowościach powiatu kłodzkiego włączone zostaną syreny alarmowe. Alarm, podobnie jak...

Sytuacja epidemiologiczna w powiecie kłodzkim. Piątek, 31 lipca

Piątek, 31 lipca 2020 r. w powiecie kłodzkim: potwierdzonych przypadków zarażenia koronawiusem SARS-CoV-2: 338 (zmiana: 0)(Kłodzko – 71, Gmina...

Absolutorium dla burmistrza Stronia Śląskiego jednogłośnie

W czwartek, 30 lipca podczas sesji Rady Miejskiej w Stroniu Śląskim, która po raz kolejny odbyła się w sposób zdalny, radni jednogłośnie...

Wypadek z udziałem 5 aut na DK-8 w Szalejowie Górnym. 10 osób poszkodowanych, w...

Do poważnego wypadku doszło dzisiaj, w czwartek 30 lipca br. na drodze krajowej nr 8 w Szalejowie Górnym (ok. 100 metrów od...

Pomnik upamiętniający 40. rocznicę strajku odsłonięto w ZEM w Dusznikach-Zdroju

W asyście żołnierzy z 22. karpackiego Batalionu Piechoty Górskiej, we wtorek, 28 lipca br. w Dusznikach-Zdroju odbyło się uroczyste odsłonięcie pomnika...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj swój podpis