Fanaberia – nowy lokal na mapie kulinarnej Kłodzka

0

Serwuje nie tylko naleśniki, ale na miejscu uczy rysunku i malowania. O nowym, ciekawym miejscu na mapie kulinarnej Kłodzka rozmawiamy z Arturem Komorowskim i Dorotą Szwedowską, właścicielami nowej naleśnikarni w Kłodzku przy ulicy Braci Gierymskich.

Jesteście Kłodzczanami?

Nie…Ja jestem z Gdańska, a Dorota urodziła się nieopodal Kłodzka, ale zawsze czuła się Kłodzczanką.

Co więc skłoniło Pana tutaj do przyjazdu, a przede wszystkim do zainwestowania w naszym mieście?

Zupełnie przypadkiem parę lat temu trafiłem do Kłodzka, zafascynowałem się jego architekturą i postanowiłem, że kiedyś tutaj wrócę. Szczęście chciało, że w Sopocie poznałem tę oto niewiastę, która zaprosiła mnie w te strony i tak właśnie zamieszkałem. Kłodzko to miasto moich marzeń.

Skąd pomysł na nazwę lokalu i dlaczego akurat naleśniki?

„Fanaberia” wzięła się stąd, że sam miewam własne kaprysy i traktujemy też ten lokal jako swego rodzaju fanaberię.

Co do naleśników, to kiedy Dorota przyjechała do mnie do Trójmiasta, zaprosiłem ją któregoś razu do podobnej jak ta nasza naleśnikarni w Gdańsku. Po posiłku stwierdziła, że nigdy wcześniej nic tak dobrego nie jadła. Jednak zanim go otworzyliśmy przeprowadziłem wywiad, czy podobne lokale jak w Gdańsku, znajdują się na tym terenie. Nie było…Tak powstała „Fanaberia”.

Lokal jest pięknie udekorowany płaskorzeźbami, obrazami i rysunkami. Czy to jest Pana zawód czy hobby?

Skończyłem i szkołę plastyczną i studia na kierunku Architektura Wnętrz. Z miłości do sztuki robię rzeźby i płaskorzeźby w każdym materiale: w gipsie, drewnie, kamieniu jak granit czy marmur. Rysuję i węglem i ołówkiem. Maluję także obrazy. Ale to jest dopiero początek tego, jak ten lokal będzie wyglądał w przyszłości.

Lokal zdobią rysunki autorstwa Artura Komorowskiego

Rozumiem więc, że może Pan się także zająć zamówieniem dotyczącym wystroju wnętrza?

Jak najbardziej. A gdyby ktoś był zainteresowany to wykonuję również portrety na zamówienie.

Zanim przybył Pan na ziemię kłodzką, czym zajmował się Pan na wybrzeżu?

Prowadziłem kilka lokali, z czego najbardziej znany to Klub „Ucho” w Gdyni, który mógł pomieścić nawet 1500 osób. Klasyczny klub muzyczny z bluesem i jazzem.

Powiedział Pan, że ciasto w waszych naleśnikach nie jest typowym klasycznym ciastem. Czym się więc różni?

Tak, jest inne. Zachowam jednak jego recepturę dla siebie. Proszę przyjść, spróbować i ocenić.

Robicie także pancakes. To amerykańskie naleśniki, prawda?

Tak. I to też zupełnie inne ciasto. Naleśniki są bardziej pulchne i podawane są najczęściej na słodko.

„Fanaberia” to nie tylko naleśnikarnia. Swoim klientom udziela Pan także lekcji…rysunku.

Tak, wszystkich chętnych, którzy chcieliby nieodpłatnie nauczyć się rysować lub malować zapraszam przede wszystkim wieczorami, kiedy jest już spokojniej, do nauki tej pięknej sztuki. Zwłaszcza dzieciaki przychodzące do lokalu robią wspaniały klimat!

W „Fanaberii” nie tylko zjesz smaczne naleśniki, ale i dostaniesz lekcje rysunku

Czy to są zajęcia o określonych porach?

Nie. Ludzie przychodzą kiedy chcą. Naprawdę mam ogromną frajdę z przekazywania tej formy wiedzy. Zapraszamy cały tydzień od 10.00 do 19.00.

Dziękuję za rozmowę i zapraszamy do spróbowania naleśników w „Fanaberii”.

Maciej Sergel

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj swój podpis