4.5 C
Kłodzko
piątek, 15 Listopad 2019
REKLAMA

HISTORIA

Zasłużony człowiek morza i Kłodzko

W sobotę 20 czerwca 2015 r., w leżącej nad Zatoką Pucką Rewie, uroczyście odsłonięto kolejne Gwiazdy w Ogólnopolskiej Alei Zasłużonych Ludzi Morza im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. To wdzięczny sposób uhonorowania osób, które swoim życiem i pracą przysporzyły sławy polskiemu morzu. Jedną z odsłoniętych w tym dniu tablic poświęcono Andrzejowi Ropelewskiemu (1923-2012) – wybitnemu uczonemu, pionierowi badań nad historią polskiego rybołówstwa morskiego, który znaczną część swojego życia (od 1949) pracował w Morskim Instytucie Rybackim w Gdyni (w latach 1967-1984 był zastępcą dyrektora ds. naukowych, od 1984 dyrektorem), był członkiem Komitetu Badań Morza Polskiej Akademii Nauk, autorem licznych (i pionierskich) artykułów i publikacji o tematyce morskiej, a także opracowań z zakresu polskiego podziemia w czasie drugiej wojny światowej 1). I choć Andrzej Ropelewski był prawnikiem, później osiągnął stopień doktora nauk ekonomicznych: „… a następnie habilitował się i osiągnął tytuł profesora nauk przyrodniczych z zakresu rybactwa, więc nigdy nie posiadał wykształcenia historycznego, jednak jego dorobek naukowy, tematyka naukowa oraz warsztat badawczy sprawiły, że można nazywać go z pełną odpowiedzialnością historykiem i pionierem badań nad historią polskiego rybołówstwa morskiego” 2).

Andrzej Ropelewski (z prawej) wraz z Tadeuszem Musiałem w Kłodzku w 1995 r.

Zapewne części czytelników już w tym momencie lektury nasunie się pytanie, dlaczego wspominam kogoś związanego z tak odległym obszarem Polski i to w periodyku stricte regionalnym, mającym wszak za zadanie popularyzację historii i teraźniejszości regionu kłodzkiego? Powód jest prosty, otóż bohater tego artykułu – Andrzej Ropelewski – jest postacią, która na zawsze zapisała się w dziejach Kłodzka. Choć jego pobyt na Ziemi Kłodzkiej trwał jedynie kilka miesięcy, to pozostawił tak istotne ślady, że warto poznać tę arcyciekawą osobę. Nie jest moją intencją prezentacja życia i dokonań naukowych prof. Ropelewskiego – choć są one naprawdę imponujące – zainteresowanych odsyłam do odpowiednich opracowań 3).

W niniejszym materiale zamierzam się skupić na dwóch aspektach, dla których przywołałam tę postać. Po pierwsze, co pewnie niewielu osobom jest wiadome, to właśnie Andrzej Ropelewski w 1945 r. nadał nazwy, w większości funkcjonujące do dziś, ulicom i placom Kłodzka, a po drugie, jest autorem książki, która powinna być obowiązkową lekturą każdego zainteresowanego Ziemią Kłodzką, chociażby dlatego, że relacjonuje, z pozycji bezpośredniego uczestnika, wydarzenia z pierwszych, przełomowych w dziejach Kłodzczyzny miesięcy po zakończeniu drugiej wojny światowej.

Książka pt. Pionierskie lato, bo o tej publikacji tu mowa, napisana została po 25 latach od czasu pobytu A. Ropelewskiego na Ziemi Kłodzkiej. Zanim autor postanowił spisać swoje reminiscencje przejrzał wiele różnych opracowań. Zauważywszy, że nie opublikowano dotychczas większych prac, czy obszerniejszych wspomnień dotyczących pierwszych powojennych miesięcy w regionie kłodzkim 4), doszedł do wniosku, że warto pozostawić po sobie wspomnienia, które „… stanowić mogą nowy przyczynek do dziejów owego niezapomnianego, pionierskiego okresu naszego osadnictwa na Dolnym Śląsku” 5).

Ropelewski z dużą starannością przygotował się do pracy nad książką. Nie polegał wyłącznie na własnej pamięci. Swoje wspomnienia konfrontował z osobami, z którymi pracował w zarządzie Kłodzka i Polanicy-Zdroju i z innymi przebywającymi w tym czasie na Ziemi Kłodzkiej. Przejrzał też archiwa miejskie obu miast. Nie zdziwił się niewielką ilością materiałów z powojennych miesięcy, pamiętał bowiem, że w tym pionierskim okresie urzędy pierwszych polskich burmistrzów wymienionych miejscowości wytwarzały znikomą liczbę dokumentów, w dodatku wystawianych często w jednym tylko egzemplarzu, bez kopii. Dotarł również do kronik miejskich Kłodzka i Polanicy – znalazł tu jedynie bardzo lakoniczne informacje dotyczące roku 1945. Po zebraniu materiałów i wyjaśnieniu szeregu spraw, co do których miał wątpliwości, przystąpił do pracy. Pionierskie lato zostało wydane w 1972 r. przez znane warszawskie wydawnictwo „Czytelnik”.

A w jaki sposób bohater niniejszego artykułu znalazł się w maju 1945 r. w Kłodzku? Otóż, jako żołnierz I Batalionu Jędrzejowskiego Pułku Piechoty Armii Krajowej, A. Ropelewski został aresztowany w kwietniu 1945 r. Po ucieczce z aresztu Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Jędrzejowie, zdobył fałszywe dokumenty i pod przybranym nazwiskiem, jako Ryszard Jankowski, udał się wraz z polskimi osadnikami na Dolny Śląsk. Do Kłodzka dotarł około 23 maja 1945 r. jadąc z Trzebnicy (wraz z Tadeuszem Musiałem – pełnomocnikiem rządu na powiat kłodzki), jako członek grupy operacyjnej, która miała za zadanie zorganizować polską administrację cywilną na terenie miasta. Ropelewski wspomina, że przeglądając atlas geograficzny z myślą o miejscu ukrycia się zwrócił uwagę na tę część mapy, gdzie żółte i pomarańczowe barwy wyraźnie wskazywały na góry i wzniesienia. „Było ich jakoś najwięcej i najciekawiej układa ły się w rejonie miasta o nazwie Glatz … [niemiecka nazwa Kłodzka – przyp. I. K.]. Zdecydowałem, że tam właśnie pojadę” 7). Ten kilkumiesięczny, od maja do lipca 1945 r., pobyt w Kłodzku (a raczej Kładzku – bo taka nazwa widniała na pierwszej polskiej pieczęci miejskiej – Zarząd Miejski Kładzko – o wykonanie której w czerwcu 1945 r. zadbał Ropelewski, aby nie musiano posługiwać się pieczęcią niemiecką), a potem w Polanicy-Zdroju (od 3 lipca 1945) opisuje szczegółowo we wspomnianej książce. „Ze zdumieniem patrzyliśmy na domy i ulice. Żadnych zniszczeń, ani śladu wojny. Szyby w oknach, tu i ówdzie otwarte sklepy, ludzie na chodnikach. Miasto żyło, różniąc się tym ogromnie od tego wszystkiego, co widziało się od chwili opuszczenia Trzebnicy” 8) – tak oto skomentował swoje pierwsze wrażenie po przyjeździe do Kłodzka 22-letni wówczas Ropelewski.

Z czasem, spacerując po mieście, dokonywał kolejnych obserwacji: „Wszędzie było czysto i porządnie, nie widać było nigdzie jakichkolwiek śladów wojny. Nad sklepami i warsztatami rzemieślniczymi wisiały szyldy, różnego rodzaju reklamy (…). Wszystko to bardzo mnie pociągało, obiecywałem sobie długie wędrówki po ulicach i zaułkach miasta, a przede wszystkim zwiedzanie twierdzy” 9). Potężna budowla zafascynowała go od pierwszej chwili. Pragnął jak najszybciej znaleźć jakieś publikacje dotyczące jej historii i zwiedzić ten, jak napisał, ciężki kompleks starych fortyfikacji, który zdawał się napierać na leżące u jego stóp miasto 10). Gdy już wspiął się z grupą Polaków na donżon twierdzy był oczarowany: „Ukazał się nam widok tak rozległy, tak piękny, że na chwilę w naszej gromadce zapanowała zupełna cisza. (…) Długo staliśmy podziwiając wspaniały krajobraz i oglądając miasto zupełnie jak z lotu ptaka” 11). Potem wielokrotnie zapuszczał się „między potężne masywy bastionów i w tajemnicze, mroczne przejścia”.

Ropelewskiego zaciekawiły też dzieje Kłodzka. Poznanie tej historii: „Traktowałem (…) jako mój służbowy obowiązek, ponieważ (…) po zorganizowaniu całego polskiego aparatu Zarządu Miejskiego miałem w nim objąć wydział kultury” 12). Gromadził, oczywiście w tamtym okresie wyłącznie niemieckie, plany miasta, informatory, opracowania, a że dobrze znał język niemiecki szybko rozpoczął edukację. Tym bardziej, że na polecenie pierwszego powojennego burmistrza Kłodzka – Mieczysława Dziubdzieli – miał nadać polskie nazwy ulicom i placom miasta. Na niemieckim planie Kłodzka Ropelewski naliczył ogółem około 110 ulic i placów, które pilnie wymagały polskich nazw. Jak pisze: „Zabrałem się do tego z młodzieńczym zapałem. (…) Zacząłem od rynku, nazywaj ąc go placem Chrobrego, a następnie „chrzciłem” inne place i ulice” 13). Czym się kierował wybierając nazwy ulic? „Skłamałbym twierdząc, że potrafię po tylu latach dać odpowiedź na to pytanie” 14) – komentuje w 1995 r., kiedy przyjąwszy zaproszenie Muzeum Ziemi Kłodzkiej, bierze udział w konferencji poświęconej 50-leciu Ziemi Kłodzkiej w granicach państwa polskiego. I dalej: „Pamiętam jednak tę część miasta, gdzie są ulice Grottgera i Matejki. Wydawała mi się tak malownicza, że zdecydowałem – „niech będą tu malarze”. I tak mniej więcej powstawały te nazwy” 15).

Nieco więcej szczegółów dotyczących genezy polskich nazw znajdziemy w obficie tu cytowanych wspomnieniach. Najpierw wymyślał nazwy historyczne, biorąc pod uwagę wydarzenia ostatnich lat – pojawiły się więc np. ulice Armii Czerwonej (ob. ul. Armii Krajowej), Aliantów (ob. Bohaterów Getta), czy Wojska Polskiego; w książce wspomina też o ulicach Stalina, Roosevelta i Churchilla. Czasami tłumaczył na język polski dotychczasowe niemieckie nazwy ulic, stąd np. ulice: Czeska (niem. Böhemischestrasse), Wodna (niem. Wassertorstrasse), Kościelna (niem. Kirchstrasse), Franciszkańska (niem. Minoritenstrasse, ob. Ignacego Daszyńskiego). „Kiedy po dwudziestu pięciu latach nieobecności w Kłodzku zjawiłem się tam w roku 1970, z uczuciem radości i pewnej satysfakcji mogłem stwierdzić, że znaczna większość tych nazw pozostała do dziś niezmieniona. Jeszcze bardziej dumne były moje dzieci, którym opowiadałem historię ich powstania” 16).

Po wprowadzeniu korekt do nazw, które nie podobały się ze względów politycznych i ich zatwierdzeniu przez burmistrza Dziubdzielę nazwy trzeba było teraz nanieść na odpowiednie tablice. Jak wspomina Ropelewski nie obyło się bez udziału urzędników niemieckich, którzy w tym okresie choć odsunięci od władzy, znając problemy miasta, współpracowali z polską (wciąż skromną ilościowo) administracją, a także niemieckich malarzy; udało się i w ciągu kilku dni można było zawiesić, w miejsce niemieckich, pierwsze tabliczki z polskimi nazwami ulic i placów. Jak stwierdził po latach, chyba tylko ten jeden raz zdał sobie sprawę z historycznego znaczenia swojego działania na tej, jak to określił zgodnie z ówczesną nomenklaturą, ziemi odzyskanej 17).

Czego dotyczyły wspomniane korekty? Być może nazw ulic Churchilla, Roosevelta i Stalina, o których Andrzej Ropelewski wspomina na łamach publikacji. Nie znajdujemy bowiem tych nazw na pierwszym polskim planie miasta, wydanym w lipcu 1946 r. w Kłodzku. Plan, w opracowaniu Stefana Kosińskiego, wydany w nakładzie 3000 egzemplarzy i wydrukowany w formacie 21×30 cm w Drukarni Państwowej w Kłodzku, rok później dołączono do niewielkiej książeczki pt. Kłodzko. Przewodnik autorstwa Bohdana Bilińskiego. Również w wydanym przez Państwowe Przedsiębiorstwo „Polska Poczta, Telegraf i Telefon” Spisie abonentów sieci telefonicznych Dyrekcji Okr. Poczt i Telegr. Wroc ław na rok 1947, w którym odnajdujemy nazwy i numery telefonów abonentów Kłodzka, wymienione przez Ropelewskiego ulice – Churchilla, Roosevelta, Stalina – nie funkcjonują. Dobrze wspominają działania Ropelewskiego jego zwierzchnicy, jak np. pierwszy starosta kłodzki T. Musiał: „Andrzej Ropelewski, występujący wówczas pod nazwiskiem Jankowski, polonizował Kłodzko nadając ulicom (…) nazwy polskie, a jako biegle władający językiem niemieckim był nam nadzwyczaj przydatny, ba! niezastąpiony we wszelkich kontaktach z Niemcami, a także Radziecką Wojenną Komendanturą Miasta” 18). Bo trzeba dodać, że Ropelewski znał również język rosyjski.

Fragment planu Kłodzka z 1946 r.

Po krótkim pobycie w Kłodzku Ropelewski 3 lipca rozpoczął pracę w Zarządzie Miejskim Polanicy-Zdroju (w tym czasie noszącej nazwę Puszczyków). Był tam trzecim polskim urzędnikiem. „Nasza praca – podobnie jak w ciągu pierwszych tygodni w Kłodzku – była pozbawiona jakiegoś ustalonego rytmu, planu i porządku. Wydaje mi się, że nasza rola polegała w tym czasie głównie na fizycznym dokumentowaniu naszą obecnością objęcia Polanicy przez polską administrację, która praktycznie biorąc zaczęła się tam dopiero tworzyć i nie mogła jeszcze rozwinąć szerszej działalności” 19) – podsumowuje ten okres, dodając, że wiele spraw i problemów rozwiązywano „na zdrowy chłopski rozum”, ponieważ nie posiadano wtedy jeszcze żadnych instrukcji i wytycznych. Ropelewski wyjechał z Polanicy-Zdroju 20 sierpnia 1945 r. Za namową rodziny, i po szczerej rozmowie z ówczesnym burmistrzem tego miasta, Kazimierzem Dąbrowskim, postanowił wrócić do dawnego miejsca zamieszkania i ujawnić się jako były żołnierz Armii Krajowej. Chciał rozpocząć nowe życie, bez nieustannej konieczności ukrywania się, marzył o studiach. Otrzymał stosowne zaświadczenie informujące o pełnionych dotychczas funkcjach, o tym że rezygnuje z pracy na własną prośbę, pragnie bowiem podjąć naukę 20). Wrócił zatem w rodzinne strony i gdy tylko Komisja Likwidacyjna Armii Krajowej dla Okręgu Kieleckiego rozpoczęła działalność poddał się weryfikacji, na szczęście pomyślnej. „Wyszedłem z lokalu Komisji Likwidacyjnej odmieniony wewnętrznie. Byłem wreszcie wolny od wszelkich obaw i niepokojów. Rozpierała mnie nieopisana radość, radość życia…” 21).

Z wielką sympatią myślę o tym wówczas młodym człowieku, na którego scedowano tak odpowiedzialne zadanie, jak nadanie polskich nazw ulicom Kłodzka. Jestem też wdzięczna za wspomnienia, które dostarczają ogromnej wiedzy o tym szczególnym powojennym okresie, stanowiąc właściwie „… jeden wielki dokument pierwszych dni” 22). Andrzej Ropelewski zdawał sobie sprawę, że być może nie wszystko należycie opisał, ponieważ: „Życie wtedy biegło bardzo szybko, wypadki następowały jedne po drugich w takim tempie, a ponadto było ich tak wiele – mniej i więcej ważnych …”. Jednego wszakże był pewien: „… to nasze pionierskie życie było barwne, interesujące, (…) porywające” 23). Zresztą po lekturze Pionierskiego lata, do czego gorąco zachęcam, ocenicie Państwo sami.

Irena Klimaszewska

Artykuł pochodzi z IX Almanachu Ziemi Kłodzkiej, wyd. Oficyna Wydawnicza Brama, Kłodzko 2017, s. 58-65


Przypisy
1 M.in.: Wieś rybacka Rewa w powiecie puckim, Gdańsk 1962; 1000 lat naszego rybołówstwa, Gdańsk 1963; Rybołówstwo dawnego wybrzeża polskiego w latach 1939-1945, Gdynia 1965; Z historii helskiego portu, Gdynia 2011; Wspomnienia z AK, Warszawa 1957; Z życia akowców w Polsce Ludowej, Gdańsk 1997; W Jędrzejowskim Obwodzie AK, Warszawa 1986; W służbie wywiadu Polski Walczącej, Gdańsk 1994. Zob. też: B. Janusz, Bibliografia publikacji prof. dr hab. Andrzeja Ropelewskiego (w układzie chronologicznym), „Biuletyn Morskiego Instytutu Rybackiego” 1988, nr 1- 2, s.16-27.
2 P. Doroszewski, Profesor Andrzej Ropelewski (1923- 2012) jako historyk rybołówstwa morskiego, „Zeszyty Gdańskie” 2014, nr 9, s. 111.
3 Zob. np.: P. Doroszewski, op.cit., s. 109-115; H. Ganowiak, 50-lecie działalności naukowej i publicystycznej Profesora Andrzeja Ropelewskiego, „Wiadomości Rybackie” 1999, nr 106, s. 3-4; K. Oniszczuk-Awiżeń, Andrzej Ropelewski (1923-2012), „Zeszyty Muzeum Ziemi Kłodzkiej” 2013, t. 12, s. 273-276.
4 A. Ropelewski, Pionierskie lato, Warszawa 1972, s. 6. Słowa te napisał A. Ropelewski na początku lat 70. XX w. Dwadzieścia i trzydzieści lat później możemy odnotować więcej publikacji o tej tematyce, m.in. Pierwsze dni, pierwsze lata, red. E. Kaczmarek, Kłodzko 1995; Czas ocalony, red. Z. Piotrowicz, Lądek-Zdrój 2003; Wieża Babel = Der Turm zu Babel, red. Z. Piotrowicz, Lądek-Zdrój 2004; Rankowo, czyli Krosnowice. Wspomnienia mieszkańców Krosnowic…, red. H. Krech, Krosnowice 2004; Nasze drogi do małej ojczyzny. Rodzinne wspomnienia mieszkańców ziemi kłodzkiej, red. K. Oniszczuk-Awiżeń, współpr. I. Klimaszewska, Kłodzko 2008.
5 A. Ropelewski, Pionierskie…., s. 7.
6 Ibidem, s. 7.
7 Ibidem, s. 23.
8 Ibidem, s. [47].
9 Ibidem, s. 56.
10 Ibidem.
11 Ibidem, s. 59, 60.
12 Ibidem, s. 101.
13 Ibidem, s. 107.
14 Wspomnienia Andrzeja Ropelewskiego [w:] 50-lecie Ziemi Kłodzkiej w granicach państwa polskiego 1945-1995: sesja popularnonaukowa, red. K. Oniszczuk-Awiżeń, Kłodzko 1995, s. 51, praca niepublikowana, w zbiorach Muzeum Ziemi Kłodzkiej.
15 Ibidem, s. 52.
16 A. Ropelewski, Pionierskie …, s. 107.
17 Ibidem, s. 106.
18 Wspomnienia Tadeusza Musiała [w:] 50-lecie Ziemi Kłodzkiej …, s. 45.
19 A. Ropelewski, Pionierskie…, s. 160.
20 Ibidem, s. 197.
21 Ibidem, s. 226.
22 E. Kaczmarek, Zamiast wstępu [w:] Pierwsze dni. Pierwsze lata, red. E. Kaczmarek, Kłodzko 1995, s. 15.
23 A. Ropelewski, Pionierskie …, s. 60-61.

Każde miasteczko ma swoje Zacisze

To będzie opowieść o tym, czego już nie ma, zniknęło na naszych oczach i jak mawiają Bracia Czesi „to se ne...

Ciekawostki numizmatyczne czyli z dziejów kłodzkiej mennicy

Już od czasów średniowiecza na terenie Ziemi Kłodzkiej w obiegu pieniężnym funkcjonowały także monety bite w kłodzkiej mennicy. Pierwsza znana kłodzka moneta pochodzi z 1426...

Wspomnienia z mojego miasta

Po zakończeniu II wojny światowej, Ziemię Kłodzką podzielono na trzy powiaty: bystrzycki, kłodzki i noworudzki. Wszystkie po cichu konkurowały z sobą odnosząc różne sukcesy i...

Korzenie. Trzydziestolecie ?Solidarności? na Ziemi Kłodzkiej

red. Janusz Laska Korzenie. Trzydziestolecie ?Solidarności? na Ziemi Kłodzkiej Kłodzkie Towarzystwo Oświatowe, Kłodzko-Nowa Ruda 2010

Sekret sprzed lat

Katarzyna Redmerska Sekret sprzed lat Wydawnictwo Axis Mundi, 2016 Powieść...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj swój podpis