Prokuratura zakłada, że ciało mogło leżeć w domu nawet dwa tygodnie. Czuwała przy nim matka

0

Biegły przeprowadzający sekcję zwłok mężczyzny, którego ciało w stanie daleko posuniętego rozkładu odkryli policjanci w zeszły czwartek w Kłodzku na osiedlu przy ul. Wiosennej, nie był w stanie jednoznacznie stwierdzić, kiedy mężczyzna zmarł. Prokurator zakłada, że ciało mogło leżeć w domu nawet dwa tygodnie. Czuwała przy nim matka.

Mężczyzna, jak wynika z przeprowadzonej sekcji zwłok, zmarł z przyczyn chorobowych. – Wyniki przeprowadzonej sekcji zwłok wskazują na to, że zgon był z przyczyn chorobowych. Z uwagi na posunięty rozkład ciała biegły nie mógł jednoznacznie określić bezpośredniej przyczyny zgonu, ale podczas sekcji nie stwierdzono jakichkolwiek zewnętrznych obrażeń mogących wskazywać na działanie osób trzecich ? mówi Jan Sałacki, Prokurator Rejonowy w Kłodzku. Jak potwierdza prokurator, wstępnie ustalono, że zgon mógł nastąpić około dwóch tygodni wcześniej. Matka zmarłego mężczyzny przez cały ten czas przebywała z jego ciałem w mieszkaniu.

Przypomnijmy, w czwartek 6 czerwca br w godzinach nocnych policjanci z Kłodzka zostali zawiadomieni przez jednego z mieszkańców wielorodzinnego bloku, że sąsiadka nie reaguje na pukanie, a z mieszkania wydobywa się odór. Mieszkająca tam 83-letnia kobieta wraz ze swoim 62-letnim synem, nie reagowała na pukanie i wezwania służb, policjanci zdecydowali się więc z pomocą strażaków wkroczyć siłą do środka. Zastali tam makabryczny widok: znajdującą się w szoku kobietę i ciało jej syna w stanie rozkładu.

W piątek zawiadomione zostały odpowiednie służby, w tym Ośrodek Pomocy Społecznej w Kłodzku, który objął opieką kobietę. Obecnie przebywa ona w szpitalu i przechodzi badania, które mają stwierdzić stan jej zdrowia. – Jest pod opieką, robimy pogłębiony wywiad, zajęliśmy się pogrzebem, mieszkanie jest zdezynfekowane i będziemy ustalać plan dalszej pomocy ? informuje Jolanta Leszko, dyrektor OPS w Kłodzku. Jak mówi, wcześniej rodzina nie korzystała z pomocy OPS, a z zebranych przez pracowników ośrodka informacji wynika, że jeszcze pod koniec kwietnia kobieta z synem bardzo dobrze samodzielnie funkcjonowali.

Nic nie wskazywało więc na to, że mogłoby dojść do tak dramatycznej sytuacji. Sąsiedzi widywali matkę z synem zawsze razem, wychodzących na spacery lub zakupy. Starsza pani fizycznie sprawiała wrażenie osoby bardzo sprawnej, zawsze było elegancko ubrana. Najprawdopodobniej śmierć syna, z którym była bardzo blisko związana, spowodowała u niej głęboki szok. – Traumatyczną sytuację każda osoba przechodzi inaczej, indywidualnie ? mówi J. Leszko, która w swojej wieloletniej pracy spotykała się z różnymi już sytuacjami.

Dzisiaj, 14 czerwca odbył się pogrzeb mężczyzny. Kobieta nadal przebywa w szpitalu.

O sprawie pisaliśmy tutaj: Mieszkała ze zwłokami niepełnosprawnego syna przez kilka dni?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj swój podpis