Pomysł zrodził się z pasji. Kłodzkie Bractwo Rycerskie działa już 12 lat

0

Z prezesem stowarzyszenia Kłodzkie Bractwo Rycerskie Marią Biłas oraz sekretarzem Bogdanem Szmyd rozmawia Maciej Sergel

Kto i kiedy wpadł na pomysł założenia Kłodzkiego Bractwa Rycerskiego? I skąd w ogóle pomysł?

To był rok 2007, wtedy odbyło się pierwsze oficjalne spotkanie założycielskie w nieczynnym już Pubie „Karczma” nad Młynówką. A skąd pomysł? Spotkała się ekipa zapaleńców zafascynowana fechtunkiem średniowiecznym i średniowieczną historią Kłodzka i tak się zaczęło. Z tamtego składu założycielskiego zostałam tylko ja i pociągnęłam temat dalszego rozwoju naszego Bractwa w Kłodzku.

Ilu was jest dzisiaj i czy wszyscy pochodzą z Kłodzka?

Cała ekipa to 24 osoby. Większość to mieszkańcy Kłodzka, ale mamy także osoby z Kudowy Zdroju, Ołdrzychowic, Barda, Wałbrzycha, Wrocławia, a nawet z Oławy. Przez Bractwo przez te 12 lat przewinęło się już ponad 100 osób. W tym momencie mamy w końcu silny, stały skład i rekonstrukcję na dobrym poziomie, chociaż nadal sporo pracy rekonstruktorskiej jeszcze przed nami.

Czym zajmujecie się na co dzień?

Najmłodsi w naszym Bractwie to uczniowie liceum. Mamy także przyszłych tegorocznych studentów, a reszta to pracownicy różnych firm i instytucji zarówno państwowych, jak i prywatnych.

W skali kraju, ilu Was jest takich „współczesnych rycerzy”?

Ciężko to policzyć. Na Polach Grunwaldzkich w tym roku było około 1,5 tysiąca rekonstruktorów. I mówimy tutaj tylko o rekonstrukcji z przełomu XIV-XV w., a przypomnę, że są jeszcze liczne grupy z XIII w., z wczesnego średniowiecza i wikingowie.

Czy to tylko Polska, czy w Europie też są organizowane rekonstrukcje z udziałem takich ekip jak Wasza?

W tej chwili cały świat pochłonęła rekonstrukcja historyczna czasów średniowiecza. Od kilku lat organizowane są mistrzostwa świata w walkach rycerskich. Jeśli chodzi o nasze zagraniczne kontakty z takimi grupami, to współpracujemy z grupami z Czech, gdzie rekonstrukcja jest na wysokim poziomie i od nich się dużo uczymy. W tym roku także podjęliśmy współpracę z grupami z Niemiec w Naumburgu.

Czy współpracujecie bliżej z jakimiś innymi ekipami? Czy jest jakieś zrzeszenie takich bractw i rekonstruktorów?

Współpraca między Bractwami to podstawa funkcjonowania każdej takiej grupy, szczególnie przy organizacji imprez tj. turnieje rycerskie, jarmarki, pikniki historyczne i inne pokazy. Najściślej współpracujemy z bractwami z Dolnego Śląska tj. Ziębice, Nysa, Świdnica, Brzeg, Jelenia Góra, ale także od zeszłego roku zacieśniliśmy współpracę z Bractwami z Górnego Śląska. Istnieje tzw. Wiec Rycerstwa Śląskiego, którego kiedyś byliśmy członkami, ale wypisaliśmy się z tego projektu.

Widziałem na filmach walki w zbrojach, z mieczami, w tak zwanym full contact. Czy są jakieś drużyny w Polsce, które uczestniczą w takich pojedynkach?

Są to walki bohurtowe i od wielu lat istnieje w kraju Polska Liga Walk Rycerskich. Mamy świetne drużyny w Polsce na poziomie światowym, które uprawiają ten rodzaj walk sportowych. Z naszych lokalnych grup tego typu we Wrocławiu działa klub sportowych walk rycerskich RKS Silesia, a na terenie kraju jeszcze kilka grup ze światowymi osiągnięciami w tej dziedzinie.

Czy takie pojedynki są niebezpieczne?

Jak w każdym sporcie zdarzają się kontuzje. Zwłaszcza przy pojedynkach np. 21 na 21 walczących z różnymi rodzajami broni. W tego typu walkach niebezpieczna jest zwłaszcza broń drzewcowa.

Piękne widowisko urządziliście w tegorocznych obchodach bitwy pod Grunwaldem. Kto je organizował?

Marszałek Województwa Warmińsko i Mazurskiego, Fundacja Grunwald, Teatr Historyczny „Chorągiew Komturstwa Gniewskiego”, Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku, Narodowe Centrum Kultury i rekonstruktorzy historyczni.

Ilu ludzi uczestniczyło w tym przedsięwzięciu?

Rekonstruktorów było ok 1,5 tysiąca, turystów w tym roku ponad 30 tysięcy, a samych organizatorów liczyć można w setkach. Każda Chorągiew Grunwaldzka miała, jak co roku, swoją wewnętrzną organizację, logistykę, dowodzenie. Dzięki temu może to dobrze funkcjonować przy tylu tysiącach ludzi.

Co myślicie o pomyśle stworzenia nowej imprezy w Kłodzku, na przykład na urządzeniu symbolicznego wjazdu Bolesława Chrobrego do Kłodzka? Czy to mogłoby ściągnąć do miasta turystów i takich rekonstruktorów jak wasze Bractwo?

Pomysł ciekawy, chodź to nie nasze lata rekonstrukcyjne – historycznie miasto i czasy nie sprzyjające. Bardziej bliska była by nam postać Bolesława Krzywoustego, który pod koniec swego życia, chcąc zażegnać konflikty z sąsiadami, podpisał w Kłodzku tzw. Pokój Kłodzki. Pokój kłodzki, zawarty między Bolesławem Krzywoustym a księciem czeskim Sobiesławem I, podpisany został dnia 30 maja 1137 r. w Kłodzku. Układ kończył długotrwałe wojny między obydwoma krajami. Na jego mocy Bolesław Krzywousty zachował niemal cały Śląsk z wyjątkiem ziemi opawskiej oraz ziemi kłodzkiej, która przypadła władcy czeskiemu Sobiesławowi I.

Ciekawy pomysł, chociaż mnie Chrobry jako pierwszy król Polski bardziej przekonuje, tym bardziej, że mamy w Kłodzku i plac i ważną szkołę nazwaną jego imieniem. Ale wracając o tematu naszej rozmowy, dość często wyjeżdżacie na różne rekonstrukcje. Czy ktoś Wam to finansuje, czy robicie to we własnym zakresie? Czy oczekiwalibyście od miasta jakiejś pomocy, czy sami rozpisujecie projekty?

Na paliwo się składamy. Busa wynajmujemy za składki członkowskie i z darowizn. Na miejscu na każdej imprezie mamy zapewnione wyżywienie, więc ten temat nam odpada. Czasami również mamy pokryte zwroty dojazdu. W tym roku, jeśli chodzi o projekty, to nie rozpisywaliśmy żadnego. Za rok znów mamy dalszy ciąg projektu polsko-czeskiego – tzw. „Festiwal Wrażeń” przy współpracy z Urzędem Miasta Kłodzko, więc znów będzie można pomyśleć o zakupie nowego sprzętu dla Bractwo i będą fundusze na dalszą realizację naszej pasji.

Dziękujemy za rozmowę i przybliżenie waszego świata. Życzymy kolejnych ciekawych wyjazdów i rozwijania waszej pasji.  

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj swój podpis