O wolną Polskę. Kłodzki tragiczny moment życia Jana Klamuta

2

Mija kolejna rocznica wydarzenia, które w historii Kłodzka powinno mieć miejsce szczególne. Wydarzenie to dotyczy osoby porucznika Armii Krajowej, Jana Klamuta – oficera, który za swoją walkę o niepodległość Ojczyzny zapłacił cenę najwyższą. Dzisiaj, 27 listopada przypada 71. rocznica jego tragicznej śmierci.

Jest 2 stycznia 1948 r. Pod dom przy ul. Walecznych 64 podjeżdża zdemobilizowana po wojnie wojskowa ciężarówka, wiadomy dla większości kłodzczan znak, że nie wróży to nic dobrego. Z szoferki wysiada szef miejscowego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Feliks Olko, a z paki zeskakuje dwóch jego podkomendnych Józef Leśniak i Mieczysław Zawiślan (1). Kierowca trzyma auto pod gazem. Wszyscy trzej szybko przekraczają furtkę i dochodzą do drzwi domu. Po chwili wychodzą już w towarzystwie czwartego mężczyzny w mundurze porucznika Ludowego Wojska Polskiego. Zwraca uwagę jeden szczegół: wojskowy ma skrępowane ręce, a twarz wykrzywia grymas. Jeszcze nie wie, że próg domu opuszcza po raz ostatni w swoim życiu…

Dom przy ul. Walecznych 64 w Kłodzku, w którym przed aresztowaniem mieszkał Jan Klamut

Tak mógł wyglądać moment aresztowania porucznika Jana Klamuta, Instruktora Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego w 27. Pułku Piechoty (PP) Ludowego Wojska Polskiego (LWP). Pułk ten po zakończeniu działań wojennych stacjonował w kłodzkich koszarach przy ul. Walecznych. Jan był oficerem w tym pułku, jednak jego związki z wojskiem zaczęły się dużo wcześniej.

Już w wieku 2 lat stracił ojca, który zginął na jednym z frontów I wojny światowej. Wychowywał się w Górze Ropczyckiej (ówczesny pow. Dębica), miejscu gdzie się urodził w dniu 14.11.1913 r. i gdzie ukończył również szkołę podstawową. Następnie kontynuował naukę w Gimnazjum w Dębicy, skąd po zdaniu w 1935 r. tzw. dużej matury, został skierowany do odbycia służby wojskowej w Szkole Podchorążych Piechoty w twierdzy brzeskiej nad Bugiem, a następnie jako dowódca plutonu strzeleckiego 83. Pułku Piechoty Strzelców Poleskich w Kobryniu. Po zakończeniu szkolenia wojskowego młody plutonowy rezerwy trafił do Horochowa, gdzie pracował jako urzędnik kontraktowy w Państwowym Urzędzie Skarbowym (2).

Już niebawem następują tragiczne dni września 1939 r. Jan Klamut w szeregach 83. Pułku Piechoty uczestniczy w wojnie obronnej. Trafia do niewoli niemieckiej 22 września pod Garwolinem, jednak szczęśliwie zostaje zwolniony z obozu jenieckiego ze względu na stan zdrowia i wraca do rodzinnego domu w Górze Ropczyckiej. Nie oznacza to jednak dla niego końca walki. Wręcz przeciwnie, pod pseudonimem „Górski” włącza się w pracę konspiracyjną w ramach ZWZ-AK na obszarze Placówki Sędziszów w Obwodzie AK Dębica. Zostaje awansowany na porucznika, jest dowódcą plutonu. Szkoli podchorążych, bierze udział w akcjach bojowych przeciwko Niemcom. Jedną z nich była akcja na dwór w Gnojnicy-Czujku, podczas której oddział z udziałem Klamuta zdobył żywność, rozbrajając stacjonujących we dworze Niemców. Dzięki znajomości języka niemieckiego Jan skutecznie przekonał uzbrojonych okupantów do poddania się i złożenia broni (3).

W ramach akcji „Burza” Jan walczy wraz z oddziałem w okolicy Gnojnicy Woli i Zagorzyc-Budzisza. W tym okresie rozpoczynają się zmiany polityczne, które wywarły znaczny wpływ na dalsze losy partyzanta. W związku z rozpoczęciem nasilonych aresztowań w terenie przez NKWD i UB, Jan decyduje się na wyjazd do Rzeszowa, a następnie do Krakowa, gdzie na przełomie stycznia i lutego ochotniczo wstępuje do Ludowego Wojska Polskiego i dostaje przydział do 27. Pułku Piechoty w Krakowie. Nie ujawnił swojej wcześniejszej przynależności do AK.

W LWP awansuje na porucznika, dowodzi walką z Niemcami pod Nysą, Budziszynem, Pragą i Dreznem. Za udział w walkach otrzymuje odznaczenia wojenne. Po zakończeniu walk przejściowo trafia do Szklarskiej Poręby, gdzie służy przy ochronie granicy państwowej, a następnie zostaje przeniesiony na stanowisko dowódcy 3. plutonu w 27. Pułku Piechoty (4), który na stopie pokojowej został skoszarowany w Kłodzku. W tym momencie rozpoczyna się kłodzki epizod Jana Klamuta.

Zdjęcie w mundurze porucznika LWP

Jan zajmuje dwupokojowe mieszkanie przy ul. Walecznych 64 (5). Sumiennie wykonuje swoje obowiązki na zajmowanym stanowisku w pułku. Jako oficer będący dowódcą ma wgląd w sytuację wewnętrzną oraz stosunki panujące w tym czasie w LWP. Kłodzka jednostka nie była żadnym wyjątkiem. Praktycznie całość funkcjonowania armii była podporządkowana Sowietom. Dla przykładu, w Dowództwie Okręgu Wojskowego nr IV (później Śląski Okręg Wojskowy) na przełomie lat 1945-46 aż 51% stanowisk dowódców jednostek stanowili oficerowie radzieccy. Inny przykład pokazuje, iż w latach 1945-56 na 8 dowódców 10. Sudeckiej Dywizji Piechoty, 5 oficerów, łącznie z przedostatnim, stanowili oficerowie Armii Czerwonej (6). Powszechna była komunistyczna indoktrynacja młodych rekrutów. Dodatkowo w ramach struktur wojskowych działał z wyjątkową zapalczywością Główny Zarząd Informacji Wojskowej (IW), odpowiednik radzickiego „Smiersza”, ścigając byłych oraz jeszcze walczących w terenie żołnierzy organizacji niepodległościowych. Ponadto do częstych należały przypadki bandyckiego zachowania się żołnierzy Armii Czerwonej, również na terenie Kłodzka, zarówno wobec Polaków jak i Niemców.

Zapewne Jan, będąc świadkiem jak Polska pogrąża się w sowieckiej zależności, nie chciał pozostać wobec tego obojętny. Okazja do działania pojawiła się już niebawem. Na terenie powiatu kłodzkiego od czerwca 1946 r. rozpoczęły działanie rejonowe struktury WiN. Większa część jej członków miała rodowód związany z dębickim obwodem AK, w którym przed wojną działał Jan Klamut (7). Naturalnie więc został on wprowadzony do organizującej się struktury w Kłodzku. Miało to miejsce w czerwcu 1946 r. Pod pseudonimem „Przystań” zajmował się zakresem tematów wojskowych na obszarze kłodzkiego rejonu WiN. Tak charakteryzował Jana w tamtym okresie Karol Pośko, kierownik kłodzkiego Rejonu WiN, również żołnierz przedwojennego dębickiego AK: „Zaskoczony byłem, gdy zobaczyłem, że jest w mundurze wojskowym (…) ucieszyło mnie to, że nadal pozostał dobrym patriotą i szczerze kochał Polskę. Dogadaliśmy się szybko w sprawie współpracy konspiracyjnej. Pamiętam go jak dobitnie, filozoficznie z odpowiednią gestykulacją, udowadniał swoją rację dotyczącą przyszłości Polski” (8).

Pierwsze sprawozdanie do struktur Okręgu Jan Klamut przekazał w sierpniu 1946 r. (kierownikiem Wrocławskiego Okręgu WiN był wówczas mjr Ludwik Marszałek, przedwojenny komendant dębickiego obwodu AK w którym działał Jan – do spotkania obu oficerów doszło w Kłodzku w marcu 1947 r., w mieszkaniu Kazimierza Charchuta, łącznika kłodzkiego WiN, przy ul. Śląskiej 20). Przekazane sprawozdanie zawierało nazwiska dowódców 27. PP w Kłodzku i 11. OWOP (Oddział Wojsk Ochrony Pogranicza) w Kłodzku. Ponadto nazwiska zastępców dowódców ds. polit-wych. tychże jednostek, prócz tego skład liczebny pułku i wiadomości o wyjeździe jednego batalionu na akcję przeciwko UPA. Dalej, co najmniej dwukrotnie, w grudniu 1946 r. oraz na początku maja 1947 r., przekazał również inne informacje dotyczącą 27. PP.: nazwiska oficerów i ich stan, stan uzbrojenia, zaopatrzenia i wyszkolenia pułku. Przy nazwiskach poszczególnych oficerów podawana była ich narodowość i „oblicze polityczne” (9).

Dom przy ul. Sląskiej 20 w którym Jan Klamut spotkał się z kierownikiem Okręgu WiN Ludwikiem Marszałkiem

Pozornie przekazywanie takich sprawozdań mogłoby wydawać się niczym nadzwyczajnym. Jednak trzeba brać pod uwagę fakt, iż Jan jako zawodowy żołnierz na pewno zdawał sobie sprawę z konsekwencji, jakie może sprowadzić na niego działalność, której się podjął. W razie wpadki jego los byłby przesądzony. Może ta świadomość, a może zmiana w życiu prywatnym Jana, jaką był ślub w listopadzie 1947 r. z Heleną (nie znamy nazwiska, potwierdzone jest jedynie, że była kresowianką) sprawiają, że końcem maja 1947 r. po odbyciu kursu komendantów Przysposobienia Wojskowego i Kultury Fizycznej, Jan „zerwał kontakty organizacyjne nie przejawiając aktywnej działalności” (10).

Na przełomie grudnia 1947 r. i stycznia 1948 r. Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Wrocławiu przeprowadza szeroko zakrojoną akcję likwidacyjną struktur WiN. Do czerwca 1948 r. aresztowanych zostaje blisko 50 osób. Poza centralnymi strukturami Okręgu, w ręce UB trafia również archiwum organizacji. Jan Klamut zostaje aresztowany przez funkcjonariuszy miejscowego UB w Kłodzku dnia 2 stycznia 1948 r. (11).

Przewieziony zostaje do aresztu śledczego we Wrocławiu. Początkowo nie przyznaje się do winy, twierdząc, że przekazywane przez niego informacje miały charakter polityczny nie wywiadowczy. Oczywiście to nie satysfakcjonowało oprawców z „bezpieki”. Brutalne śledztwo prowadzili m.in. Eugeniusz Gruber (zaraz po wojnie robił „karierę” w PUBP w Kłodzku, skąd po awansach przeniesiony został do Wrocławia), Henryk Jurkowski, Jerzy Jordan, Eugeniusz Kleniewski, Jan Misiurski i Stanisław Pactwa (12). Po zakończeniu dochodzenia, 16 sierpnia 1948 r. Jan Klamut stanął przed Wojskowym Sądem Rejonowym we Wrocławiu razem z pozostałymi członkami kłodzkiej grupy WiN. Sąd obradował w następującym składzie: kpt. Zygmunt Bukowiński – przewodniczący (sędzia ten ma na sumieniu wiele kar śmierci wydanych na byłych żołnierzy podziemia niepodległościowego, zdegradowany za nadużywanie alkoholu, po przejściu w stan spoczynku prezes wrocławskiego oddziału PTTK (!), już nawet po zakończeniu pracy w aparacie bezpieczeństwa donosił na byłych członków AK pod pseudonimem operacyjnym „Grotkiewicz” (13), chor. Tadeusz Piasecki – asesor, por. Henryk Sosiński – ławnik, kpt. Sylwester Stöcker – prokurator. Obrońcą oskarżonego był Bronisław Weber (14).

Zdjęcie z akt sprawy

Sąd w powyższym składzie skazał Jana Klamuta: „za wszystkie zarzuty orzeczona kara łączna – kara śmierci z utratą praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze oraz przepadek mienia” (15). Jedynym sędzią, który na rozprawie zgłasza votum separatum, był asesor Tadeusz Piasecki. Jednak nie mogło to mieć już wpływu na ostateczny wyrok. Podobnie jak prośba o zamianę kary śmierci na dożywocie, która została skierowana przez skazanego do Bieruta. Odpowiedź odmowna przypieczętowała jego los. Na wykonanie wyroku Jan czekał w celi więziennej przy Kleczkowskiej. Lekarz więzienny w karcie z 27 sierpnia 1948 r. zapisuje: „Stan ciężkiego rozstroju nerwowego i płaczu”. Relację z ostatniego widzenia z Janem, w którym uczestniczyła również jego żona Helena, przekazuje bliska znajoma rodziny, pani Stanisława Pośko: „Zastałyśmy Jasia zupełnie wyczerpanego nerwowo. Stał w kącie i mówił – Boję się, boję się. Z płaczem wyszłyśmy z więzienia”. A tak wspomina go Karol Pośko: „Na rozprawie spotkałem go zupełnie innym Jasiem. Tak potrafiła bezpieka zniszczyć człowieka, oni mieli wypracowane sposoby…” (16)

27 listopada 1948 r. o godzinie 17.30 wyrok zostaje wykonany. W egzekucji uczestniczą: kpt Henryk Kubler – Wojskowy Prokurator Rejonowy, por. Ryszard Kurka – komendant plutonu egzekucyjnego, Stanisław Adamski – naczelnik więzienia nr I we Wrocławiu. W protokole z wykonania kary śmierci zapisano: „Po odczytaniu wyroku została oddana salwa karabinowa, w wyniku której skazany KLAMUT Jan s. Karola poniósł śmierć. Śmierć stwierdził lekarz (felczer) Bruziewicz” (17). Dwa dni po egzekucji ciało rozstrzelanego zostaje przewiezione na niezagospodarowaną część cmentarza Osobowickiego i tam pogrzebane w bezimiennym dole (18). Oto jak jeden z takich „pochówków” po latach opisuje były funkcjonariusz Służby Więziennej: „Nieboszczyków transportowano w specjalnym, drewnianym wózku w kształcie trumny. Wózek ten ciągnęli niemieccy jeńcy wojenni przetrzymywani w II pawilonie do robót gospodarczych, a konwojował ich jedynie funkcjonariusz służby więziennej. Zwłoki więźniów grzebane były w dużych papierkowych workach, po dwie lub trzy osoby w jednym dole, bez oznakowania” (19).

W okresie władzy komunistycznej Jan Klamut pozostawał w niesławie, a rodzina nie miała prawa o nim mówić publicznie. Prawdziwy bohater leżał w bezimiennej mogile wraz z innymi niezłomnymi, z którymi podzielił wspólny, tragiczny los. Dopiero 24 października 1991 r., dzięki inicjatywie siostry Jana, pani Marii Sroki, Sąd Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu wydał postanowienie uznające za nieważny wyrok skazujący Jana Klamuta (20).

Grób Jana Klamuta na Cmentarzu Osobowiskim we Wrocławiu, fot. by Siliesiac – Praca własna, https://commons.wikimedia.org

Dziś po latach Jan Klamut doczekał się uhonorowania miejsca swojego spoczynku nagrobkiem z krótką adnotacją. Pamięć o nim przetrwała, mimo próby zatarcia jej przez komunistycznych oprawców. Co roku z okazji różnych rocznic państwowych zawsze znajdzie się ktoś, kto zapali mu symboliczne światełko pamięci. Miejmy nadzieję, że w może w przyszłości Jan Klamut doczeka się również upamiętniania w mieście, w którym po raz ostatni służył ojczyźnie i które został zmuszony bezpowrotnie opuścić. Być może tablica pamiątkowa, być może nazwa ulicy? Byłby to piękny gest wobec człowieka, który „najlepsze lata swojego życia w konspiracji i swoje całe życie ofiarował walce o wolną Polskę” (21).

Grzegorz Palko, listopad 2019

Szczególne podziękowania za pomoc dla pana Mariana Barana, panów, Wojciecha Naja i Szymona Pacyny z „Gazety Reporter” oraz pana Jana Sroki z Sędziszowa Młp.


Przypisy:
1) Por. Marian Baran, „Szczerze kochał Polskę”, Gazeta Reporter, maj 2009; Zob. też biogramy w: P. Piotrowski, K. Szwagrzyk, W. Trębacz, „Twarze dolnośląskiej bezpieki”, Wrocław 2010, s.57, 209, 243,313
2) Jan Flisak „Por. Jan Klamut” [w]: S. Wójciak, J. Flisak, S. Pacyna, “Walczyli o Niepodległość”, Ropczyce 2019 s. 15
3) M. Baran, „Szczerze…”
4) Ibidem
5) Krzysztof Szwagrzyk „Golgota Wrocławska” 1945-1958, wyd. 1995, s. 227
6) Por. Paweł Piotrowski „Śląski Okręg Wojskowy. Przekształcenia organizacyjne w latach 1945-1956” wyd. 2003
7) Szerzej np: Tomasz Balbus „Major{Zbroja}”, Wrocław 2013, s. 71 i n.
8) M. Baran, „Szczerze…”
9) K. Szwagrzyk, „Golgota…”, s.234 i n.
10) Ibidem
11) J. Flisak „Por. Jan Klamut”, s.16
12) Ibidem
13) Por. „Aparat represji w Polsce Ludowej 1944-1989”, 1/1/2004 Rzeszów oraz Krzysztof Szwagrzyk, „Historia braci Bukowińskich”, Tygodnik Powszechny Nr.19/2004
14) K. Szwagrzyk, „Golgota…”, s. 227
15) Ibidem, s. 232
16) M. Baran, „Szczerze…”, por. Zeszyty Historyczne WiN-u, nr 10, 1997 r. oraz S. Pacyna „Karol Pośko” [w]: S.Wójciak, J. Flisak, S. Pacyna, “Walczyli…”, s.117 i n.
17) K. Szwagrzyk, “Golgota…”, s. 667
18) J. Flisak „Por. Jan Klamut”, s.17
19) Tomasz Balbus „Służba Bezpieczeństwa a cmentarz Osobowicki”, Nowe Życie, Listopad 2002
20) M. Baran, “Szczerze…”
21) Cytat z postanowienia Sądu Śląskiego Okręgu Wojskowego z dnia 24.10.1991, pod przewodnictwem mjr. Jacka Rosickiego, dot. unieważnienia wyroku skazującego Jana Klamuta na karę śmierci za M. Baran

Bibliografia:
Marian Baran „Szczerze kochał Polskę” Gazeta Reporter, maj 2009 https://reportergazeta.pl/2009/05/szczerze-kochal-polske/
Jan Flisak “Karol Pośko. Do końca szukał swoich żołnierzy” Gazeta Reporter, maj 2009 https://reportergazeta.pl/2009/05/karol-posko/
Krzysztof Szwagrzyk “Golgota Wrocławska” 1945-1958, wyd. 1995, s. 226 i n.
Zeszyty Historyczne WiN-u, nr 10, 1997 r.
Karol Pośko „Tak było na Stawisku”, red. Władysław M. Tabiasz, RopPres 1997
Paweł Piotrowski „Śląski Okręg Wojskowy. Przekształcenia organizacyjne w latach 1945-1956” wyd. 2003
Tomasz Balbus „Służba Bezpieczeństwa a cmentarz Osobowicki”, Nowe Życie, Listopad 2002
P.Piotrowski, K.Szwagrzyk, W.Trębacz, „Twarze dolnośląskiej bezpieki”, Wrocław 2010
S.Wójciak, J. Flisak, S. Pacyna, “Walczyli o Niepodległość”, Ropczyce 2019

2 KOMENTARZE

  1. Ciekawe tekst, niemniej w kontekście miasta Kłodzka i grupy WiN, zabrakło istotnych informacji dotyczących zakresu działalności grupy. Zasłynęli oni przede wszystkim z rozpracowania i inwigilacji kłodzkiego UB, lokalnej administracji, PPR oraz więzienia karno-śledczego w Kłodzku. Gdyby nie działalność kłodzkiej komórki WiN, nie wiedzielibyśmy m.in. o szykanach i torturach panujących w więzieniu oraz areszcie UB, działaniach „Smierszu” w powiecie kłodzkim itd.

    Tutaj szerzej o rozpracowaniu wiezienia -> https://apcz.umk.pl/czasopisma/index.php/PL1944/article/view/Polska.2018.01/17292

    • Witam. Dopiero pracujemy nad szerszą historią działalności WiN na ziemi kłodzkiej. To opracowanie o więzieniu w Kłodzku bardzo ciekawe. Dziękujemy. Takie historie zaczęły do nas napływać od jakiegoś czasu i powoli je systematyzujemy. Gdyby miał Pan jeszcze takie informacje to bardzo proszę o kontakt na maila: msergel@24klodzko.pl lub pisać po prostu tutaj. Pozdrawiam serdecznie. Maciej Sergel.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj swój podpis