My chcemy rozmawiać – mówią nauczyciele MOS. Co dalej z budynkiem w Krosnowicach?

1

W piątek 21 lutego br. z inicjatywy nauczycieli i wychowawców Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Podhalance w Krosnowicach odbyło się spotkanie z radnymi powiatowymi, środowiskiem nauczycieli, związkami zawodowymi, przedstawicielami kuratorium i mieszkańcami Krosnowic poświęcone dalszym losom MOS w tej miejscowości. Jak podkreślają pracownicy ośrodka, chcą zacząć rozmawiać o przyszłości MOS-u.

Spośród wszystkich zaproszonych radnych powiatowych, do Podhalanki przybyło ich tylko pięciu: Ewelina Ptak, Anita Piszko, Krystyna Śliwińska, Jacek Hecht i Mariusz Borcz. Nie było również przedstawicieli zarządu powiatu kłodzkiego. W liście skierowanym do nauczycieli MOS starosta kłodzki Maciej Awiżeń zaprosił ich na spotkanie za tydzień – 28 lutego br.

Spotkanie poświęcone było przygotowanej przez zarząd uchwale o zamiarze reorganizacji Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii poprzez zmianę adresu prowadzenia zadań statutowych z Krosnowic 213 na ul. Rajską w Kłodzku, co tak naprawdę oznacza likwidację internatu dla dziewcząt znajdującego się w Krosnowicach. Uchwała miała być głosowana przez radnych powiatowych na sesji 26 lutego br., nie pojawiła się jednak w porządku obrad i raczej na pewno na najbliższym posiedzeniu radni nie będą rozstrzygać o dalszym losie MOS w Krosnowicach.

Podczas trwającego blisko trzy godziny spotkania wiele mówiono o ośrodku, jego historii, o tym, dlaczego ta uchwała zagraża jego dalszej działalności, a nauczyciele apelowali o to, żeby byli partnerami w rozmowach o dalszej przyszłości MOS, wskazując na błyskawiczny tryb przygotowania uchwały, o której dowiedzieli się przypadkiem. – Celem naszym jest wspólna rozmowa na temat sytuacji, w której się znaleźliśmy – powiedział otwierając spotkanie nauczyciel w MOS Tomasz Kuczaj, podkreślając, że o projekcie uchwały o reorganizacji MOS pracownicy dowiedzieli się niecałe trzy tygodnie temu od związków zawodowych, do których ten projekt został wysłany do zaopiniowania. – Dzięki temu w ogóle dowiedzieliśmy się o tej sytuacji.

Powodem rezygnacji z prowadzenia internatu w Krosnowicach, jak wyjaśniał wcześniej starosta kłodzki Maciej Awiżeń, jest niedostosowanie budynku do wymogów, zwłaszcza przeciwpożarowych, które na podstawie rozporządzenia Ministra Edukacji, już od września 2020 r. muszą spełnić wszystkie tego typu obiekty w Polsce. Koszt remontu szacowany jest na 1 mln zł, a powiat nie posiada takich pieniędzy. Co więcej, budynek w Krosnowicach nie jest własnością powiatu i wynajmuje go od Zgromadzenia Sióstr Pielęgniarek Trzeciego Zakonu Regularnego św. Franciszka z siedzibą w Ołdrzychowicach Kłodzkich. Jak podkreślił starosta w opublikowanym kilka dni temu oświadczeniu, nie ma to uzasadnienia ekonomicznego (oświadczenie starosty kłodzkiego publikowaliśmy TUTAJ).

Pomysłem jest, żeby dziewczęta przenieść do budynków w Kłodzku przy ul. Rajskiej, gdzie teraz znajduje się internat dla chłopców i szkoła podstawowa, który trzy lata temu został wyremontowany. Problemem jednak jest to, że na Rajskiej nie pomieszczą się wszyscy wychowankowie (więcej o tym pomyśle pisaliśmy TUTAJ). A to, według nauczycieli, zagraża działalności statutowej. – Nie rozmawiamy o budynku, rozmawiamy o naszych wychowankach, o dzieciach, które są zwykłymi ludźmi, którym pewne rzeczy się nie udały. Nasze wychowanki mają być przeniesione do Kłodzka. Mamy świadomość, że budynki w Kłodzku pomimo że są po gruntownym remoncie, nie mają możliwości gromadzenia tam jeszcze większej ilości dzieci. Boimy się, że jeżeli nadmierną ilość naszych dzieci umieścimy w Kłodzku, to doprowadzi to do sytuacji jak w DPS Szczytnej, że zostanie nam zarzucone, że nie spełniamy tam jakichkolwiek wymogów, które na dobrą sprawę spełniamy w Krosnowicach – mówił T. Kuczaj.

Nauczyciele wskazywali także na fakt, że o tym, że budynek w Krosnowicach nie spełnia wymogów rozporządzenia ministra wiedziano od 5 lat, a próby likwidacji podejmowane były już wcześniej dwukrotnie. – Przez 14 lat nie było żadnych remontów, tylko kosmetyczne. Przez ten czas można było stopniowo pewne kwoty pieniędzy na to przeznaczać, tym bardziej, że nasz ośrodek dostaje bardzo dużą subwencję oświatową na każde dziecko – mówił T. Kuczaj. – Nie możemy pracować w takiej sytuacji, że jutro zostaniecie zlikwidowani, za miesiąc wszystko się zmieni, a za dwa miesiące będzie jeszcze inaczej. Tak pracować się nie – podkreślał nauczyciel MOS. – Sprawa dotyczy grupy osób, dla których jesteśmy tak naprawdę rodziną. Jesteśmy związani całodobowo z naszymi dziećmi, bo to jest szkoła, placówka popołudniowa i grupy wychowawcze. To nie jest tak, że dzieciaki jadą do domu i w każdej chwili możemy zlikwidować szkołę. Dla nas jest to zupełnie niezrozumiałe. Takie próby likwidowania Krosnowic podejmowane były już wcześniej 8 lat temu i 3 lata temu.

Jak wspomniano na spotkaniu, siostry zakonne, do których należy budynek, są zainteresowane dalszym prowadzeniem w tym budynku MOS i nie chcą go sprzedać nikomu innemu, dlatego też pracownicy na spotkaniu ze starostą 7 lutego br. zaproponowali, że w ciągu roku zgromadzą 1 mln zł na remont budynku. Radny Jacek Hecht wskazywał z kolei, że sytuacja MOS w Krosnowicach jest zdecydowanie lepsza niż DPS-u w Szczytnej, bo powiat ma bezpłatną umowę dzierżawy z siostrami zakonnymi do 2026 roku, a stan techniczny budynku nie jest naganny i wymaga jedynie pewnych inwestycji – zabezpieczenia przeciwpożarowego i drobnych remontów.

Głos zabrały także związki zawodowe, które negatywnie zaopiniowały przysłany do nich projekt uchwały, a o konieczności spojrzenia nie tylko na budynek, ale przede wszystkim na dzieci apelowała w imieniu mieszkańców Krosnowic przewodnicząca klubu seniora, Anna Piasecka. – Kiedy zakładano tą instytucję w Krosnowicach, społeczeństwo było przerażone, bo przyjdzie demoralizacja, patologia, narkotyki, kradzieże, pijaństwo. Nic nie przyszło takiego do nas. Społeczeństwo nie tylko się uspokoiło i wyciszyło ale jeszcze wzięło do siebie te dzieci. MOS wszędzie się przewija pozytywnie – mówiła A. Piasecka. – Zacznijmy mówić o człowieku, o tych młodych istotach, którym coś się należy. Los ich pokrzywdził wystarczająco, my wcale nie musimy się do tego dokładać. Proszę was, abyście apelowali do tych możnych, którzy podpisują te budżety – wszystko jest możliwe, tylko trzeba troszeczkę dobrej woli.

Na spotkanie przyjechały także byłe wychowanki MOS w Krosnowicach, żeby bronić tego miejsca, które, jak mówiły, stało się ich domem. – Spędziłam tutaj 5 lat bez przepustki, wszystkie święta. To była moja druga rodzina. Tu po raz pierwszy zobaczyłam jak wygląda stół wigilijny. Skończyłam szkołę, założyłam swoją działalność, nie miałam rodziców, którzy mogliby nie pokierować, pokierowali mnie wychowawcy z ośrodka – mówiła jedna z nich. Dziewczyny nie kryły łez, wskazywały, że wiele wychowanek dzięki pobytowi w Krosnowicach dzisiaj skończyło studia, założyło rodziny, pracuje i prowadzi normalne życie. Po informacji o zamiarze likwidacji internatu w Krosnowicach, do wychowawców napłynęło wiele listów od byłych wychowanek w obronie tego miejsca. Zapowiadają także zorganizowanie zbiórki pieniędzy na remont budynku.

Co dalej z budynkiem MOS w Krosnowicach? Nie wiadomo. Uchwała o reorganizacji nie znalazła się w porządku najbliższych obrad rady powiatu, więc nie będzie głosowana na lutowej sesji. Starosta kłodzki Maciej Awiżeń ma rozwiązanie, które chce przedstawić nauczycielom w przyszłym tygodniu w piątek. Jak podkreślają pracownicy, chcą być partnerem w dyskusji o przyszłości MOS w Krosnowicach: – My nie chcemy w jakikolwiek sposób przeciwstawiać się decyzjom starosty czy rady powiatu kłodzkiego. Chcemy po prostu rozmawiać.

Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii prowadzony jest obecnie w dwóch budynkach: w Kłodzku przy ul. Rajskiej oraz w Krosnowicach. Obecnie przebywa w nim 43 chłopców i 44 dziewczęta, a na liście rezerwowej na przyjęcie do ośrodka czeka 29 dzieci. Jest jednym z czterech ośrodków w Polsce, które ma internat dla dziewcząt i jednym z niewielu, który oferuje w szkołę dla dzieci już od klasy piątej. Przebywają w nim dzieci z całej Polski, które potrzebują specjalistycznej pomocy z powodów często rodzinnych tj. alkoholizm w rodzinie, przemoc, nadużycia seksualne. Wychowankowie zmagają się z uzależnieniami od środków psychoaktywnych, cierpią na depresję, mają myśli samobójcze, często są leczone psychiatrycznie, mają za sobą trudne, traumatyczne przejścia, niektóre mieszkały w wielu rodzinach zastępczych. W ośrodku mają możliwość ukończenia szkoły i powrotu do normalnego życia.

Joanna Żabska

1 KOMENTARZ

  1. Miasto i Powiat to Platforma Obywatelska zaciskanie pasa kosztem młodzieży ? a u siebie w Starostwie w UP ,PCPR mamy za dużo urzędników kiedy pierwsze cięcia? Zmniejszyła się ilość bezrobotnych a czy urzędników też?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj swój podpis