KOWALCZE: Umyka im i nam to, co dookoła

0

Tekst z cyklu Temat tygodnia miał się koncentrować na kampanii prowadzonej przez sztaby kandydatek i kandydatów do PE – tej widocznej u nas, a także tej obserwowanej poza ziemią kłodzką. Obecnej także w portalu. Miał podjąć próbę przewidywania konkretnych wyników niedzielnych wyborów (pisany przecież przed ich ogłoszeniem). I tak będzie. Jednak tylko po części. Mniejsza lub większa dynamika działań, spotkań z wyborcami, wrzutki tematów i długa lista obietnic – to obserwowaliśmy. Nie umknęły obserwatorom i uczestnikom niezliczone memy, wpadki (choćby wieszanie plakatów wyborczych na gałęziach drzew przez nad wyraz gorliwych współpracowników „jedynki” w naszym okręgu), wreszcie licytowanie się w obietnicach. Mogły jednak umknąć dwie sprawy. Pierwsza, widziana wyraźniej niż w innych wyborach kwestia „oddalenia się” kandydatek i kandydatów od nas, czyli wyborców. Sznyt w stroju i zachowaniu, liczna obsługa asystentek i asystentów, wyrazisty dystans do publiczności, niekoniecznie wyznawców. Po prostu inny świat. Tak się dzisiaj buduje emploi polityka. Przenieśmy takie spostrzeżenie na nasze, nieduże podwórko. Czy rzeczone oddalenie dotyka także samorządowców? Skonstruujmy odpowiedź na jednej sprawie. Od wielu miesięcy staramy się usilnie namówić kłodzkich decydentów do pomocy w ograniczaniu smogu. Z jakim skutkiem? Odpowiadają, że mają świadomość uciążliwości i trucicielskiego działania dymu, który doskwiera nam przez cały rok, bo kotłownia ogrzewa także wodę mieszkańcom – jednak spełnione są wszystkie normy przewidziane dla kotłowni. I już. No więc według norm – trujcie się dalej. Propozycja, że możemy wspólnie i skutecznie sprawę rozwiązać nie znajduje odzewu. Tyle. W piątek 24 maja w wielu miejscach Polski pokazał się MSK (Międzyszkolny Strajk Klimatyczny). Młodzi ludzie, za przykładem Grety Thunberg, biorą oto sprawy w swoje ręce. Organizują manifestacje. Na razie traktowane z pewną dozą dorosłej wyrozumiałości, z lekkim uśmiechem. Jak długo? Jeszcze przez chwilę będą słyszeć, tak jak my, że są ważniejsze sprawy niż brudne ulice czy smog. W czasie demonstracji zorganizowanych tuż przed eurowyborami, wołali: „Edukujcie nie emitujcie”. I jeszcze: Bierzecie do swoich programów hasła eko i realizujcie je. Z naszą pomocą. Uczcie siebie, nas, całe społeczeństwo. Polityka to praca dla przyszłości. Naszej przyszłości. Jaka ona będzie, jeśli dojdzie do katastrofy? Sporo prostych postulatów. Wniosek. Umykają naszym przedstawicielom (na każdym szczeblu) ważne sprawy. Bo koncentrują się na błahostkach, bo nie znają naszych zmartwień? Ot, po prostu oddalili się. Weźmy przykład z młodych i dodajmy do ich hasła: „Ryby i dzieci mają głos” jeszcze nas – mieszkańców. Nie tylko w dniu takich czy innych wyborów. A może to i my oddaliliśmy się od najważniejszych spraw? Wszak człowiek, według trafnego określenia prof. Jolanty Brach-Czainy, większość czasu poświęca na „krzątactwo.” I już nie naciska na rządzących. Czas to zmienić. Na wzór młodych, którzy dodają kolejne hasło – razem mamy głos, którego nie można lekceważyć. 

Mietek Kowalcze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj swój podpis