Jak radzi sobie turystyczna gmina w czasie epidemii? Rozmawiamy z Mateuszem Jellinem, burmistrzem Polanicy-Zdroju

7

Panie burmistrzu, jak Polanica-Zdrój, miasto zawsze tętniące życiem, funkcjonuje w czasie pandemii?

Wygląda pięknie i wspaniale, jest piękna pogoda, natomiast jest pusto – przeraźliwie pusto. Pierwszy raz spotykamy się z czymś takim. Nawet po powodzi, która przyniosła katastrofalne skutki dla naszego miasta, to dalej tętniło ono życiem i pomimo ogromu zniszczeń, to jednak część uzdrowiskowa, obiekty były pełne, mieszkańcy też funkcjonowali. A teraz, z jednej strony się cieszę, bo rzeczywiście mieszkańcy karnie i zdyscyplinowanie raczej siedzą w domu, nie wychodzą, tylko rzeczywiście do sklepu, apteki, lekarza, ewentualnie do pracy. Ale miasto jest strasznie puste.

Smutny obraz dla miasta uzdrowiskowego, w którym deptak zawsze był pełen spacerujących ludzi i przesiadujących w restauracjach. Ale wszyscy musimy to przetrwać…

Musimy, nie mamy innego wyjścia. Jest na razie marzec, który generalnie zawsze był miesiącem martwym. Natomiast jeżeli to się przedłuży – a wiemy, że się przedłuży – i potrwa dłużej niż powiedzmy do maja, to będzie rzeczywiście tragedia gospodarcza i społeczna dla całego naszego powiatu – nie tylko dla Polanicy, dla wszystkich ludzi, którzy żyją z turystyki.

Stara się pan jednak podtrzymywać na duchu mieszkańców, mobilizować ich, jest pan bardzo aktywny na facebooku’u, podtrzymuje pan komunikację nawet jeśli jest to tylko, w obliczu zagrożenia epidemią, komunikacja elektroniczna…

Staramy się jak możemy. Generalnie taka jest nasza rola samorządów, urzędów, żeby po pierwsze informować mieszkańców o tym co się dzieje, o zagrożeniach, o tym wszystkim co nas otacza dookoła, ale również to, o czym pani mówi – podtrzymywać na duchu, wspierać i pomagać. Jak dłużej to potrwa, to nie tylko wirus nas będzie podgryzał ale i psychika zacznie siadać…

Jako pierwszy zainicjował pan akcję wspierania restauratorów działających na terenie Polanicy-Zdroju. Często zachęca pan do zamawiania u lokalnych przedsiębiorców dań na wynos, bo tylko tak mogą teraz funkcjonować restauracje…

Próbujemy jakoś pomóc naszym przedsiębiorcom, próbujemy też mobilizować, apelować do mieszkańców, aby kupowali posiłki u naszych lokalnych restauratorów. To jest dla nas wszystkich ogromny dramat: wszystkie hotele i sanatoria są zamknięte, restauracje pracują na pół gwizdka wydając posiłki na wynos. Próbujemy przez facebook’a w jakiś sposób ich reklamować, informować mieszkańców o tym, co się dzieje, gdzie można kupić, jak można też wesprzeć lokalną przedsiębiorczość. Chciałbym zaapelować do mieszkańców, do naszego solidaryzmu, żeby wspomagać naszych restauratorów, którzy też zeszli troszeczkę z cen. Oczywiście nie mówię, że wszystkich stać na to, żeby żywić się w restauracjach, ale żeby przynajmniej zamówić przysłowiową pizzę u naszych restauratorów, bo dają miejsca pracy dla nas i dla naszych rodzin. Myślę, że jak to się wszystko skończy, to też odwdzięczą się mieszkańcom za to, że przetrwali.

To, co rzucało się w oczy w ostatnich tygodniach w aktywności polanickiego samorządu, to że nie czekaliście na odgórne decyzje czy wytyczne, tylko sami podejmowaliście inicjatywy tj. zamknięcie placów zabaw, jako pierwsi wyszliście też do mieszkańców z propozycją pomocy ludziom starszym w codziennych zakupach przez pracowników OPS, wspomagacie polanicki szpital…

Rzeczywiście, jako pierwszy podjąłem decyzję o zamknięciu urzędu w ogóle, co było na początku krytykowane, ale następnego dnia inne urzędy i miejskie jednostki w powiecie zostały zamknięte. Urząd oczywiście pracuje, ale bez interesantów – wszystko można załatwić za pomocą internetu i telefonu. Mamy zamontowany domofon na drzwiach i w nagłych sytuacjach przyjmujemy klientów. To nie jest tak, że jesteśmy całkowicie odcięci, bo pracownicy w urzędzie są, urząd musi funkcjonować, bo to jest podstawa miasta. Rzeczywiście, pozamykaliśmy wszystkie place zabaw, orliki, wszystkie te miejsca, gdzie mogłaby się gromadzić młodzież, dzieci, dorośli, żeby zminimalizować kontakty większej grupy osób i możliwość zarażenia się wirusem. Również z rezerwy celowej na zarządzanie kryzysowe uruchomiłem pieniądze i zakupiliśmy sprzęt dla polanickiego szpitala: szpital z własnych środków kupił dodatkowy respirator, a my dokupiliśmy do tego niezbędne oprzyrządowanie, monitory i pompy za kwotę 50 tys. zł. Kupiliśmy również za prawie 40 tys. zł namiot, który jest zabezpieczeniem jako plenerowa, zewnętrzna izba przyjęć. Wydaliśmy także kilkanaście tysięcy złotych na środki dezynfekujące i pierwszego zapotrzebowania czyli maseczki, okulary, gogle, które przeznaczyliśmy dla naszej straży pożarnej, straży miejskiej, ośrodka pomocy społecznej, a nadwyżki, które będziemy mieli, przekażemy dla policji i szpitala.

Czyli nie zamknęliście się w urzędzie jak w twierdzy skąd za zamkniętymi drzwiami podejmujecie decyzje?

Jestem codziennie w pracy, urząd funkcjonuje, odbieramy telefony, komunikujemy się przez facebook’a, maile, dostaję bardzo dużo zgłoszeń, sygnałów na różne tematy. Bardzo serdecznie dziękuję mieszkańcom za to, że są zdyscyplinowani, ograniczyli wychodzenie z domu, ograniczyli kontakty bezpośrednie i proszę, żeby jednak jeszcze w tych domach wytrzymali, żeby przynajmniej przez te kolejne dwa tygodnie – bo one będą decydujące i newralgiczne – pozostali w domach, a wyjścia ograniczyli do niezbędnego minimum. Zostańmy w domu i nie ryzykujmy, bo chodzi o życie nasze i naszych bliskich!

A co będzie po epidemii? Myśli już pan o tym?

Codziennie tak naprawdę liczymy straty, bo każdy dzień dla gminy uzdrowiskowej, turystycznej to są ogromne straty. Natomiast jako gmina, która jest – i mam nadzieję, że będzie – w dobrej kondycji finansowej, nie rezygnujemy z wszystkich zaplanowanych inwestycji, żeby wspomóc i lokalnych przedsiębiorców i ogóle przedsiębiorczość. Wszystkie przetargi realizujemy na bieżąco, żeby przedsiębiorcy, głównie lokalni, którzy tutaj wykonują dla nas prace budowlane, instalacyjne, mieli też środki na życie dla siebie, swoich pracowników. W ten sposób próbujemy też ratować lokalną przedsiębiorczość.

Dziękuję za rozmowę
Z burmistrzem Polanicy-Zdroju, Mateuszem Jellinem rozmawiała Joanna Żabska

7 KOMENTARZE

  1. Jacek Tuszynski Takie bzdury smolisz, że głowa mała. Jakieś troglodyckie poglądy o odporności. Chińczycy opanowali i wirus przestał się rozprzestrzeniać. Brytol Johnson też tak uważał, i potem wycofał się rakiem. Ale przez ten czas przybyło zarażonych.

  2. Lepiej sie spytac malych przeciebiorcow i pracownikow jak sobie radza. W 2018 w Polsce zmarlo 414,000 osob. Czyli gdzies kolo 1%. Zamkneli kraj i ztorpedowali gospodarke zeby koronawirus nie zabil 1% ktory i tak czy siak zabije bo umra inaczej.

    • Jasne, po co są szpitale, po co ludzi leczyć, przecież i tak kiedyś umrą. Puknij się w łeb, lepiej pomyśl, może coś dotrze.

      • oiom w Polanicy nie leczy ludzi tylko przedluza im zycie o tydzien lub dwa Jak zahamuje sie ekonomie nie mozna tylko wlaczyc ja spowrotem tak jak samochod lub kosiarke. W 1929 zakleszczyl sie rynek i dopiero w 1939 swiat wyszedl z tego etapu za pomoca wojny. Wirusa i tak czy siak nie zatrzymasz. Rozprzestrzeni sie. Ssaki walcza z wirusem stadami. Niektore osoby przezyja niektore nie. Nastepne pokolenie bedzie bardziej odporne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj swój podpis