Dziki poturbowały psa na ul. Żeromskiego w Kłodzku. Mieszkańcy: strach wieczorem wychodzić z domu

6

Odkąd wybudowano obwodnicę kłodzką i zmniejszono obszar żerowania dzików na poligonie, znalazły sobie one nowe miejsce do szukania pożywienia. Wataha dzików nic nie robi sobie z bliskości ludzi i prawie codziennie na ul. Żeromskiego przekopuje skarpę, ogródki – zarówno działkowe, jak i przydomowe. Prawie w centrum miasta, pod zabytkowymi kamienicami zadomowiły się te duże, dzikie zwierzęta.

Najgorzej jest wieczorem. – Proszę przyjść jak robi się ciemno, to zobaczy pani co najmniej 14 dzików tutaj biegających – mówi jeden z napotkanych przez nas mieszkańców. – Wieczorem boję się wychodzić z psem. Jest niespokojny, bo czuje, że tam w ciemnościach na skarpie są dziki – przyznaje z kolei mieszkanka ul. Żeromskiego. I nie obawia się na wyrost, bo w zeszłym tygodniu około godz. 18.00 dziki szukające pożywienia dziki poturbowały tutaj psa. Do zdarzenia doszło naprzeciwko kamienicy, za stojącym po drugiej stronie drogi boksem na śmieci. Na szczęście psu nie stało się nic poważnego, bo jego właściciel odstraszył dziki petardą, ale strach pozostał.

Mieszkający tam ludzie dokładnie znają ścieżki, którymi przychodzą dziki – przecinają ścieżkę w lasku obok ogródków działkowych – uczęszczaną przez ludzi, wbiegają na skarpę znajdującą się naprzeciw kamienic i podchodzą pod śmietniki.

Nie tylko jednak o strach tutaj chodzi, ale i o realne szkody, które czynią te zwierzęta w przydomowych ogródkach i na pobliskich działkach należących do ROD „Jedność”. Tam dziki znalazły najlepsze miejsce do żerowania, a na teren ogrodzonych ogródków wchodzą podkopując się pod ogrodzeniem. – Ten problem pojawia się coraz częściej odkąd wybudowano obwodnicę. Kiedyś dziki przychodziły na działki raz w roku, teraz niszą ogródki kilka razy – mówi właścicielka jednej z działek na ROD „Jedność”. Zarząd działek ma co prawda zgodę na odstrzał 30 sztuk dzików, wydaną przez starostwo powiatowe jeszcze w 2018 r., do tej pory jednak nie zrealizowano ani jednego, bo jakby nie było, to kosztowna sprawa. Poza tym, jak dowiedzieliśmy się w starostwie powiatowym, odstrzał może być przeprowadzony tylko i wyłącznie na terenie wnioskodawcy, czyli w tym przypadku na działkach. Poza nimi już nie. A dziki chodzą przecież wszędzie i nie patrzą, do kogo należy teren. Ważność decyzji wydanej dla ROD „Jedność” kończy się 31 marca 2020 r., więc szansa na rozwiązanie problemu jest znikoma. Działkowicze radzą sobie jak mogą, między innymi wzmacniając grunt pod ogrodzeniem, żeby dziki nie mogły się podkopać.

Ulica Żeromskiego przylega do Ronda Lwowskiego i można powiedzieć, że to prawie centrum miasta – jest stąd 10 minut spacerem do dworca PKP i PKS, 5 minut do gęsto zabudowanej ul. Lutyckiej i Łużyckiej. Wzdłuż ul. Żeromskiego stoją kamienice, a po drugiej stronie skarpy, gdzie żerują dziki, znajduje się także zamieszkana ul. Piastowska. Jest to więc problem, z którym bez pomocy gminy mieszkańcy sami nie uporają się. Stado z roku na rok będzie coraz liczniejsze.

Podobny problem z dzikami mają w Kłodzku mieszkańcy ul. Granicznej i Owczej Góry. Pisaliśmy o tym tutaj: Dziki problem Kłodzka. Ludzie boją się wychodzić z domu i tutaj: Będzie odstrzał dzików w Kłodzku? Trwa procedura wydania decyzji. Starostwo powiatowe wydało już dla Urzędu Miasta w Kłodzku decyzję zezwalającą na odstrzał 30 sztuk dzików.

Tekst i zdjęcia: Joanna Żabska

6 KOMENTARZE

  1. Bzdury.Dzik nie zaatakuje bez powodu.Takich powodów jest bardzo mało,np.ranny odyniec. Nie zaatakuje locha z małymi warchlakami,należy tylko nie wchodzić między nie.Widocznie pies podleciał do zwierząt ujadając.Dziki odebrały to jako atak. Piszecie wierutne bzdury, na zasadzie jedna pani drugiej pani.Jestem na co dzień z dzikami od kilkudziesięciu lat, są to bardzo łagodne zwierzęta.To, ze dziki wychodzą do ludzi to wina myśliwych.Za tzw.komuny koła łowieckie miały obowiązek w głębi lasu zakładać tzw.poletka łowieckie, gdzie dokarmiano zwierzęta, tam czuły się bezpieczne i nie odchodziły z tego miejsca.Do czasu aż myśliwi/czyt.kłusownicy/zaczęli urządzać sobie polowania w tych miejscach. Normalna rzeczą, że nie dokarmiane dziki czując zagrożenie zaczęły szukać pożywienia wśród osiedli, gdzie ludzie wyrzucają bardzo dużo odpadów.Bardzo często dokarmiając je. Tylko zdegenerowani ludzie uważają, że jedyne wyjście do odstrzał.To są mordercy rządni krwi.

    • Przestań je dokarmiać to nie będę ganiać psów i strzelać do nich nie trzeba będzie.
      A te dziki to są mądrzejsze od Pani bo na ich temat nie wie Pani zupełnie nic, co potwierdza post który Pani ulepiła

      • Nie chodzi o odstrzelanie – w Kłodzku dwa lata temu wyłapano na Warty dziki, które upodobały sobie osiedle domków jednorodzinnych. Wywieziono je, miasto zapłaciło zdecydowanie więcej pieniędzy niż za odstrzał ale od tej pory tam jest spokój i dziki się nie pojawiły z powrotem. Nie wiem, czy to komfortowe dla mieszkańców miasta spotkać niedaleko centrum na ulicy dzika i stanąć na wprost kilkuset kilogramowego zwierza. A jak ich jest na dodatek kilkanaście? Czasem dobrze pisać w internecie, jak problem nie dotyczy bezpośrednio nas… Na ul. Granicznej dziki swobodnie buszują pod oknami domów i tam autentycznie ludzie się boją wychodzić rano do pracy. Czy pies, którego poturbowały dziki na Żeromskiego ujadał i wywołał reakcję dzików? Być może – taka jest natura psa, a relację mam z pierwszej ręki – od właścicielki psa. Być może nie będzie popularne to, co napiszę, ale tu jest miasto, miejsce dzików jest w lesie. Czy ludzie dokarmiają dziki? Nie sądzę. Ale rzeczywiście, jak już stado znajdzie sobie źródło łatwego pokarmu (ze śmietników, z ogródków) to będzie przychodzić i nie ma nie bata. Być może problem jest tam, gdzie piszecie – np. koła łowieckie, nie zgłębiałam tego tematu, ale rozeznam się.

      • Jakby Pani nie zauważyła to w Polsce z powodzeniem rozwija się ASF. Odławianie w tym momencie jest wogole nie brane pod uwagę poniewaz to potencjalni nosiciele tego wirusa. Po za tym jest Pani w błędzie na osiedlu owcza góra dziki są nadal stałymi mieszkańcami. Wiem bo widuje je tam systematycznie tak samo jak na ul granicznej i marianskiej. Mało tego jestem wręcz przekonany że są to te same dziki.
        Ps. Każdy ranny, chory lub zagrożony zaatakuje. A gdy są już młode to locha z pewnością zrobi wszystko by zadbać o ich bezpieczeństwo.

    • I proszę mi wierzyć że dziki będące na terenie Kłodzka to dziki o masie żywca do Max 100kg. Dlatego po raz kolejny podkreślę to że ludzie piszą bzdury przez swoją nie wiedzę tym samym nakrecając spiralę plotek i spekulacji od samych dzików, aż po myśliwych.
      I bardzo bym prosił o przemyślane wypowiedzi w tej kwestii. Bo jeśli nigdy nie miała Pani styczności z gospodarką łowiecką, zagospodarowywaniem nie użytków miedz oraz zasiedlaniem pól przez myśliwych bazantami, kuropatwami i zajęcami już od wielu lat i wzmożone naciski na odstrzał wszedobylskich lisow które roznoszą takie choroby jak chociażby swierzb nie wspominając o całej gamie innych chorób. Są jeszcze takie gatunki jak jenot którego nikt do nas nie zapraszał a jest na tyle wszystkozerny ze przetrwa wszystko. To w ubiegłym roku koło mini eurolandu na jezdni leżał potrącony szop pracz . Jak mi ktoś powie że to miłe zwierzątko to dodam że podstawa jego diety na wiosnę są jaja i pisklęta ptaków. Przy znacznym zagęszczenie tego gatunku będziemy mieli te wszystkie zwierzaki w mieście bo na polach znikną ptaki śpiewające i zwierzyna drobną.
      Więc apeluje po raz kolejny o to by się zastanowić przed tym jak się kogoś wyzwie od morderców czy żądnych krwi. Na to też jest paragraf a w Internecie jesteśmy bardziej jawni niż nam się wydaje.

  2. Problem dzików jest bardzo problematyczny ponieważ:
    1 upoważnienia do odstrzału otrzymują tylko nieliczni, kilka lat temu miało go zaledwie 5 myśliwych którego koło dzierzawi obwody łowieckie.(upoważnienia otrzymywali tylko poplecznicy szefa koła łowieckiego czajka i jeden myśliwy i to jest śmieszne z ząbkowickiego koła chyba tylko jeden jest blisko przed 40 rokiem życia resztą to „leśne dziadki”
    2. Odstrzał wykonywany jest na terenach miasta więc trzeba zachować szczególną ostrożność A na myśliwym spoczywa potężna odpowiedzialność.
    3. Nie każdy chce być celebryta i oglądać swoją osobę w tv bo jakiś nawiedzony pseudoekolog nagra odstrzał dzika i celowo zrobi nagonkę na myśliwego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj swój podpis