BANECKI: Komentarz po plebiscycie

0

Za nami kolejny plebiscyt w 2-letnim cyklu czterech następujących po sobie wyborów: samorządowych, do unijnego parlamentu, do Sejmu i prezydenckich. Plebiscyt to także tym razem dobre słowo, ponieważ, tak jak w wyborach samorządowych, mieliśmy do czynienia praktycznie z głosowaniem za i przeciw rządzącej obecnie koalicji, zwanej w skrócie PiSem. Wyniki wyborów to potwierdzają. Z 6 startujących ugrupowań mandaty uzyskały 3, a dwie główne partie/koalicje zebrały ponad 80% wszystkich głosów. Gwoli ścisłości, na godzinę 12:00 27.05.2019 wyglądało to tak:

1. PiS – 45,56%
2. KE – 38,30%
3. Wiosna – 6,04%
4. Konfederacja – 4,55%
5. Kukiz?15 – 3,7%
6. Razem – 1,24%
7. Polska Fair Play (Gwiazdowski) – 0,54%
8. KKW Polexit – 0,06%
9. Jedność Narodu – 0,02%
(dane ze strony PKW z 27098 na 27285 obwodowych komisji wyborczych czyli z 99,31%).

PiS wygrał w 9, a KE w 7 województwach. Statystycznie jedynie dwa województwa – mazowieckie i śląskie dały wygraną jednej ze stron (w tym przypadku PiS), mniejszym wynikiem niż 2%. Rekordowe wyniki to oczywiście okręg nr 9 (Rzeszów) 65/21 dla PiS i okręg nr 1 (Gdańsk) 49/35 dla KE. W naszym powiecie praktycznie remis 42/42 z drobnymi różnicami ?po przecinku?.

W porównaniu z 2015 rokiem PIS zyskał 434 189 wyborców, partie tworzące KE straciły 1 577 829.

To czwarte z kolei wygrane wybory przez PiS i to wygrane dużo wyraźniej niż wybory samorządowe, gdzie dobre wyniki w dużych miastach przykryły słabszy wynik opozycji. Obserwując media społecznościowe można dojść do wniosku, że albo naród jest głupi, przekupny i niezbyt mądry lub też, że jest ostoją wartości, świadomy swego znaczenia w Europie i pełen mądrości.

Wiadomo oczywiście, że nie jest ani tak źle, ani tak wspaniale, ale lamenty jednych i tryumfalizm drugich nie idą w parze ze spokojną oceną tego, co naprawdę się stało. A co się właściwie stało?

Postchłopskie polskie społeczeństwo, w którego modelu zachowań mieszczą się zarówno narodowo wzmożeni nosiciele ?koszulek wyklętych?, jak i mniej wzmożeni nosiciele ?pedalskich rurek?, po raz kolejny opowiedziało się za własnym spokojem finansowym w modelu indywidualnym lub rodzinnym, co niektórzy nazywają ?sprzedaniem się za 500+?, a inni ?sprawiedliwym podziałem PKB?. Czyli w zasadzie nic nowego. Dlaczego w takim razie tak trudno to zrozumieć przywódcom (nie wszystkim) opozycji, zebranej w koalicję od sasa do lasa, która – co trzeba przyznać – osiągnęła całkiem niezły wynik, przy takim składzie osobowym?

Nie ma tutaj miejsca na zbyt długie analizy i zresztą było ich już wiele, ale jak widać nadal kasy dla polityków opozycyjnych starcza, jak nie w Sejmie to w sejmikach czy innych urzędach lokalnych. Gdyby PiS spuścił łomot KE/PO w stosunku 50/25 wtedy znaczna część obrońców demokracji i konstytucji być może skonstatowałaby, że sam atypisizm nie wystarcza, że bycie zasłużonym członkiem nomenklatury partyjnej, bez względu na poprzednie osiągnięcia, nie daje gwarancji wyboru, przychodów i stanowisk. Może wtedy niektórzy przywódcy opozycji zdobyliby się na ?nowe otwarcie? zapewniające rozszerzenie nie tylko elektoratu, ale także własnych kadr, co mogłoby odświeżyć i uwiarygodnić wizerunek nie tylko PO. Na razie się na to nie zanosi, ale jest dopiero parę godzin po wyborach.

Tymczasem partia rządząca, wysyłając stare i często niezbyt lubiane kadry do Brukseli, zapewniła sobie za jednym zamachem teatr medialny pt. rekonstrukcja rządu, wierność tych, co liczą na przyszłe awanse oraz zainteresowanie tych, którzy widząc jak wierni choć mierni są nagradzani przez matkę wszystkich transferów socjalnych, zastanawiają się, czy przypadkiem nie dołączyć do coraz szerszego grona ?pelikanów?, jak nazywa się gorących wyznawców religii z Nowogrodzkiej. To daje na przyszłość, przed wyborami do Sejmu i Senatu, lepsze rokowania na wygraną dla Prawa i Sprawiedliwości niż dla Platformy Obywatelskiej.

Wygląda no to, że jesienią tego roku, jeżeli nic się nie zmieni i dalej powielane będą obecne schematy zachowań zarówno przez rządzących jak i opozycję, w wyborach zwyciężą ci pierwsi, a drudzy dalej będą się zastanawiać, co jest nie tak.

Oczywiście należy brać pod uwagę także takie czynniki jak: wzrost cen (widoczny), kolejna awantura z Izraelem (niewidoczna), czy postępujący bałagan w polskim Kościele (widoczny aż nadto), które to czynniki mogą, ale nie muszą, przyczynić się do zmiany wyniku listopadowego plebiscytu parlamentarnego. Zostało nam raptem pół roku, z czego 2 miesiące wakacji. Już za chwilę dzień będzie coraz krótszy i dlatego trudno o optymizm, że zacytuję cynicznego twitterowego komentatora @gibon102 Jerzego Gątarza 🙂

Jacek Banecki

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Podaj swój podpis